W dziedzinie zgazowania węgla Polska może stać się liderem
Polska w niedługim czasie może mieć prym w dziedzinie zastosowania zgazowania węgla. Pierwsze doświadczenia są już za nami. Podczas dzisiejszej debaty zatytułowanej „Czyste technologie węglowe” w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego rozmawiano m.in. o możliwościach ich wykorzystywania na szeroką skalę.
Prof. Józef Dubiński, dyrektor naczelny Głównego Instytutu Górnictwa przypomniał, że już pół wieku temu problem znany był śląskim naukowcom.
- Mamy bogate zasoby węgla w obszarach niezagospodarowanych, gdzie budowa nowych kopalń nie byłaby uzasadniona ze względów ekonomicznych. I tam podziemne zgazowanie miałoby sens. Przeprowadziliśmy w tym kierunku badania. Projekt miał mocną, międzynarodową obsadę i udało się zgazować kostkę o wielkości 15 na 10 metrów. W przyszłym roku, w ramach innego projektu, będą realizowane doświadczenia także na specjalnie wydzielonym panelu w kopali „Wieczorek” – mówił Dubiński.
Zaznaczył, iż dobrym miejscem na zgazowanie węgla są kopalnie zlikwidowane i przeznaczone do likwidacji, gdzie znajdują się resztki surowca. Zwrócił też uwagę, że w obszarach niezagospodarowanych Polska posiada zasoby ponad 20 mld. ton węgla.
- Nie wszystkie nadają się do eksploatacji, ale nawet, gdyby nadawała się jedna czwarta, to jest to już ilość wystarczająca naszej gospodarce na pięćdziesiąt lat – przekonywał.
Podczas dyskusji poruszono m.in. kwestię pozyskiwania gazu dla przemysłu chemicznego. O problemie mówił szeroko Marek Ścieżko, dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu.
- Przy obecnych cenach w węgla i gazu ziemnego można by pozyskać gaz syntezowy dla przetwórstwa chemicznego o jedną trzecią taniej. 2,5 mln ton węgla stanowi ekwiwalent całego gazu stosowanego w przemyśle chemicznym i zabezpiecza całkowicie potrzeby tej branży. Dlatego długofalowe przedsięwzięcia zgazowania węgla dla przemysłu chemicznego muszą stanowić element nie tylko krajowej strategii gospodarki, ale także europejskiej - wyjaśniał.
Stan przygotowań na przyjęcie technologii CCS omówił Marek Barnaś, dyrektor zespołu koordynacji Inspekcji UDT.
- Istnieją instalacje demonstracyjne CCS oraz instalacje do składowania CO2 i pod względem technicznym problem jest opanowany. Są wyspecjalizowane koncerny, które posiadają odpowiednie zaplecze technologiczne do realizacji takich przedsięwzięć. Jesteśmy jako kraj przygotowani na przyjęcie instalacji CCS. Problem jednak w przejściu z etapu demonstracyjnego na przemysłowy i tu pojawia się dziura czasowa. Nie mam przekonania, że do 2020 r. te technologie będą na tyle dojrzałe, żeby rozwiązać problemy polskiej energetyki – zauważył Marek Barnaś.