W Dusseldorfie zjeżdżano wirtualną windą górniczą do kopalni

W trakcie imprezy „Guck mal! Schlesien” w Dusseldorfie, promującej województwo śląskie na terenie Północnej Nadrenii-Westfalii, można było odbyć wirtualną podróż windą górniczą do śląskich kopalni, leżących na Szlaku Zabytków Techniki.


W trakcie uroczystego powitania gości głos zabrali: marszałek województwa śląskiego Bogusław Śmigielski, premier Północnej Nadrenii-Westfalii, Juergen Ruettgers oraz wiceburmistrz Dusseldorfu Marie Agnes Strack-Zimmermann. Głównym punktem kampanii była impreza promocyjna na Marktplatz w Dusseldorfie. W pięciu sferycznych pawilonach zaprezentowano atrakcje turystyczne województwa, śląski design, a także potrawy kuchni regionalnej. Uroczystemu otwarciu eventu towarzyszył koncert zespołu „Wołosi” i „Lasoniowie” oraz performance uliczny przygotowany przez polsko-niemiecką grupę młodych ludzi.


- „Północna Nadrenia-Westfalia to dla Śląska szczególny region. Mieszka tu bowiem wielu ludzi, którzy mają śląskie korzenie – mówił marszałek Śmigielski zachęcając szczególnie do zwiedzania „zakątka industrialnego” i „Szlaku Zabytków Techniki”.


W pawilonie „Industrial” goście imprezy zostali zaproszeni do odbycia wirtualnej podróży windą górniczą do śląskich kopalni i ten punkt programu cieszył się dużą popularnością.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.