W duchu zielonego pragmatyzmu

fot: Witold Gałązka/ARC

- Mamy jeszcze wiele do zrobienia i mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem zarówno dla potencjału ekonomicznego i społecznego, jak i środowiskowego i klimatycznego - mówi Michał Kurtyka

fot: Witold Gałązka/ARC

Powinniśmy skorzystać z faktu, że do Katowic przyjedzie 30-40 tys. ludzi, aby dyskutować, w jaki sposób powinno być zaimplementowane porozumienie katowickie i pokazać, ile fantastycznych rzeczy udało się w Polsce zrobić - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą MICHAŁ KURTYKA, wiceminister środowiska, pełnomocnik rządu ds. prezydencji COP24.

W Katowicach, w dniach 9-11 sierpnia, odbyła się konferencja Społeczny PRE_COP24. Czy wnioski płynące z tego spotkania przełożą się na grudniowy szczyt klimatyczny COP24?
Myślę, że fakt, iż w Polsce podjęliśmy wyzwanie związane z coraz lepszym powietrzem, coraz lepszą jakością otoczenia, w jakim żyjemy, wynikał z tego, że o zmianach decydowaliśmy razem z ludźmi. Dlatego też sądzę, że Społeczny PRE_COP24, organizowany na cztery miesiące przed właściwym COP24, będzie miał przełożenie, w jaki sposób delegaci będą patrzyli na Katowice i na wyniki, które chcielibyśmy osiągnąć podczas obrad szczytu.

Wybór Katowic na gospodarza konferencji klimatycznej COP24 jest szansą, ale także wyzwaniem.
Niewątpliwie tak, ale jest to wyzwanie, przed którym jako Polska stanęliśmy już wiele lat temu, i z którym sobie bardzo dobrze radzimy. Oczywiście zawsze można pokazywać szklankę do połowy pustą. Powinniśmy skorzystać z faktu, że do Katowic przyjedzie 30-40 tys. ludzi, aby dyskutować, w jaki sposób powinno być zaimplementowane porozumienie katowickie i pokazać, ile fantastycznych rzeczy udało się w Polsce zrobić. Jakie wyzwania przed nami i stoją, i jak - w duchu zielonego pragmatyzmu - jesteśmy w stanie rozwiązać wiele kwestii, respektując interesy regionu i tkanki społecznej, w których te zmiany zachodzą.

Czy istnieje szansa, że polityka klimatyczna może być realizowana przy założeniu, że miejsca pracy w przemyśle nie będą likwidowane?
To jest założenie, które powinno nam towarzyszyć. Przemysł dynamicznie się zmienia, rodzi się wiele wyzwań technologicznych, chociażby w takich dziedzinach jak przemysł samochodowy, gdzie ogromnym wyzwaniem jest przestawienie się z samochodów spalinowych na elektryczne. To wiąże się z ograniczeniem miejsc pracy w tradycyjnym przemyśle, bowiem przykładowo samochód elektryczny nie wymaga skrzyni biegów, więc rzesze ludzi pracujących nad tym komponentem nie będą miały pracy. Z drugiej strony powstaną nowe miejsca pracy w innych obszarach, związanych z silnikami elektrycznymi, bateriami czy ładowarkami. Musimy patrzeć na zmianę przemysłową i przekwalifikowania jako na pewną nową normę i przyzwyczaić się do tego, że zmiany staną się stałym elementem naszego krajobrazu. Kluczowe będzie to, w jaki sposób będziemy się z nimi mierzyć, myśleć o kapitale ludzkim i społecznym, by go nie gubić. By za każdym razem, gdy zmiana się dokona, struktura społeczna była na nią gotowa. Pod tym względem nasza dotychczasowa transformacja ma bardzo wiele pozytywnych cech. Mamy jeszcze wiele do zrobienia i mam nadzieję, że będzie to z pożytkiem zarówno dla potencjału ekonomicznego i społecznego, jak i środowiskowego i klimatycznego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.