W Czechach uczczono pamięć Karola Michalskiego, byłego dyrektora górniczego

Młodzi miłośnicy sportu z 14 klubów województwa morawsko-śląskiego oraz Polski wzięło udział w drugiej edycji Memoriału Karola Michalskiego w tenisie stołowym, zorganizowanego przez KLUBsten Karwina. Do rywalizacji stanęła piątka polskich zawodników z Bytomia i Mikołowa, z 15-letnią Patrycją Paszek, reprezentantką juniorskiej kadry Śląska w tenisie stołowym.


Młodzież miała okazję poznać się bliżej, zobaczyć Karwinę z jej górniczymi dzielnicami.


Karwiński górnik i działacz społeczny Karol Michalski jest w Polsce postacią mało znaną. Urodził się 17 listopada 1934 r. Kopalnię poznał już jako szesnastolatek. Dzięki swej pilności i pracowitości awansował z funkcji ślusarza dołowego na wicedyrektora byłej Kopalni „ČSA“ . Został też posłem ówczesnego Czechosłowackiego Zgromadzenia Narodowego. Zmarł przed dwoma laty.


- Jako Polak przez całe życie pracował na rzecz zbliżania społeczeństw Czech i Polski oraz rozwoju współpracy gospodarczej, kulturalnej i sportowej pomiędzy tymi krajami. Dla Karwiny i KLUBstenu zrobił wiele i trzeba o tym pamiętać. Przede wszystkim był to wspaniały człowiek, który zawsze cieszył się naszym szacunkiem. Dlatego organizowane przez nas turnieje międzynarodowe poświęcamy jego pamięci. - przypomina obecny prezes KLUBstenu Karwina Rostislav Horáček.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.