W czasie wakacji zawsze brakuje krwi. W tym roku deficyt stal się szczególnie poważny. Pomóc postanowili górnicy z JSW

1594619424 jsw akcja8

fot: jsw

Do udziału w akcji zgłosiło się 110 pracowników JSW

fot: jsw

+7 Zobacz galerię

Galeria
(10 zdjęć)

Nie każdy górnik to krwiodawca, ale to właśnie spośród górników pochodzi najwięcej osób, które bezinteresownie dzielą się najcenniejszym z darów – krwią – zwraca uwagę Jastrzębska Spółka Węglowa, która zorganizowała akcję w odpowiedzi na apel Regionalnej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Raciborza.

- W czasie wakacji zawsze brakuje krwi. W tym roku pandemia koronawirusa sprawiła, iż deficyt w bankach krwi stal się szczególnie poważny. Dlatego też, Regionalna Stacja Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Raciborza, zwróciła się z dramatycznym apelem o pomoc do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Górnicy jak zawsze nie zawiedli i zorganizowana w piątek i sobotę akcja, efektami przerosła najśmielsze oczekiwania – informuje biuro prasowe Spółki.

Kolejka przed stacją krwiodawstwa to widok bardzo rzadki, a w wakacje prawie niemożliwy. Pierwszego dnia akcji, czyli w piątek padł swoisty rekord. Po raz pierwszy od wielu lat, jednego dnia w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa pobraliśmy krew od 270 osób - oświadcza z dumą Gizela Kowol dyrektor RCKiK w Raciborzu, która podkreśla, że „górnicy to szlachetna i odpowiedzialna grupa zawodowa”.

Do udziału w akcji zgłosiło się 110 pracowników JSW. W centrum krwiodawstwa przyznają, że wielu górników przyszło podzielić się krwią bez wcześniejszego zapisywania się na kopalnianych listach. Większość uczestników akcji to doświadczeni krwiodawcy. Marian Zmarzły dyrektor KWK Borynia-Zofiówka, w sobotę krew oddawał już po raz 50. Nie brakowało też pracowników, którzy od tej akcji rozpoczęli swoją przygodę z krwiodawstwem.

Taki przykładem był Artur Dyczko, zastępca prezesa zarządu JSW ds. Technicznych i Operacyjnych, który przyznał, że krew oddaje po raz pierwszy, ale na pewno nie ostatni.

- Pomoc jest wpisana w etos górniczej pracy. Chciałbym, aby zebrana dziś krew pomogła mieszkańcom odległych części kraju. Chciałbym, aby ludzie, którzy będą zawdzięczać jej życie wiedzieli, że to dar górników, którzy tak często są oczerniani czy hejtowani, a którzy stanowią jeden z filarów honorowego krwiodawstwa - oświadczył Artur Dyczko.

Pracownicy JSW w honorowym oddawaniu krwi nie widzą niczego nadzwyczajnego, większość uważa to za swój moralny obowiązek.

- Oglądam telewizję i wiem, że brakuje krwi, dlatego tu dziś jestem. Warto oddawać krew, bo można komuś pomóc, a nie zawsze mamy taką okazję, a skoro dziś jest akcja to warto wziąć w niej udział. Zachęcam innych do oddawania krwi, za każdym razem dzielę się taką informacją w mediach społecznościowych. Krwi zawsze brakuje, a nie da się jej przecież wyprodukować, trzeba się nią podzielić – powiedział pan Piotr z Zakładu Wsparcia Produkcji.

Tymczasem, już w poniedziałek 13 lipca, rozpoczyna się kolejna akcja adresowana do pracowników JSW. Tym razem dotyczyć ona będzie oddawania równie potrzebnego osocza. Ten cenny płyn zawiera przeciwciała, które są wykorzystywane w leczeniu chorych na COVID -19.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.