W Budryku pod ziemią strajkuje ok. 150 osób
Około 150 górników ze strajkującej 30 dzień kopalni Budryk w Ornontowicach prowadzi we wtorek od godzin nocnych strajk okupacyjny 700 metrów pod ziemią. Około godz. 9 ma zapaść decyzja o ewentualnym rozpoczęciu głodówki.
- Na razie nikt z pierwszej zmiany nie dołączył do protestu na dole. O godzinie 9, podczas głównej masówki, zapoznamy załogę z sytuacją i przedstawimy swoje propozycje odnośnie dalszej akcji pod ziemią - powiedział PAP Grzegorz Bednarski ze związku zawodowego Kadra.
Nieoficjalnie przedstawiciele strajkujących mówią, że zaostrzenie protestu może polegać właśnie na rozpoczęciu podziemnego strajku głodowego.
Decyzja o zamianie okupacji prowadzonej na powierzchni na ponowny strajk pod ziemią (wcześniej górnicy protestowali tak przez tydzień), to efekt fiaska poniedziałkowych rozmów w siedzibie Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Jej zarząd wycofał się z wcześniejszych propozycji płacowych, tłumacząc to sytuacją finansową kopalni i stratami spowodowanymi strajkiem.
Bednarski zapowiedział, że związkowcy nie pojadą już na rozmowy do siedziby JSW w Jastrzębiu Zdroju. Chcą rozmawiać jedynie na terenie kopalni; komitet strajkowy ma zdecydować, czy na powierzchni, czy na dole. 8 stycznia właśnie na dole zawarto wstępne porozumienie z prezesem JSW, z którego jednak spółka się wycofała.
Bednarski zaprzeczył zarzutom przedstawicieli dyrekcji kopalni, iż podczas nocnego zjazdu protestujących na dół doszło do przepychanek lub terroryzowania osób z obsługi urządzeń wyciągowych. Potwierdził natomiast, że strajkujący zagrozili, iż w razie odmowy zjazdu podejmą ryzykowną próbę pieszego zejścia na poziom 900 m.
Bednarski zapewnił, że strajkujący panują nad sytuacją, na bieżąco monitorują wszystkie zagrożenia i w odpowiedni sposób zabezpieczają podziemne wyrobiska. Innego zdania jest dyrekcja kopalni. We wtorek mają to sprawdzić inspektorzy nadzoru górniczego.
Protest w Budryku ma charakter płacowy. Związkowcy z czterech działających tam związków chcą, by płace w tej kopalni zostały zrównane co najmniej do poziomu w najgorzej opłacanej kopalni JSW, której częścią niedawno stał się samodzielny dotąd Budryk.