W Budryka nie ma porozumienia
Górnicy zapowiadają strajk okupacyjny pod ziemią - poinformował szef komitetu strajkowego Krzysztof Łabądź. Dodał, że zarząd JSW wycofał się ze składanych wcześniej propozycji płacowych.
Rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer potwierdziła, że zarząd wycofał się z dużej części składanych wcześniej propozycji, tłumacząc to sytuacją finansową spółki oraz stratami narastającymi w wyniku trwającego już prawie miesiąc strajku.
Sytuacja finansowa spółki zmienia się z dnia na dzień. Jeszcze w piątek szacowano, że Budryk zamknie ubiegły rok zyskiem rzędu 1 mln zł (przed strajkiem zakładano ponad 25 mln zł), teraz już wiadomo, że zamknie rok stratą.
Jeszcze dziś strajkujący wznowią okupację kopalni pod ziemią. Wcześniej przez blisko tydzień nie wyjeżdżali z dołu, teraz kontynuują okupację na powierzchni.
Po zakończeniu negocjacji do siedziby JSW przyjechało autokarem kilkadziesiąt żon strajkujących górników, które z zapalonymi zniczami modliły się m.in. w intencji zawarcia porozumienia i pomyślnego dla ich mężów zakończenia protestu.
Po dzisiejszej wypowiedzi wicepremiera Waldemara Pawlaka, który przypomniał, że resort nie jest stroną w tym sporze, a decyzje należą do zarządu JSW, protestujący byli przed negocjacjami dobrej myśli. Wcześniej strajkujący zaakceptowali w referendum piątkowe ustalenia, w myśl których mieliby otrzymać ok. 500 zł średniej podwyżki, wobec 700 zł, których pierwotnie oczekiwali. Oznaczałoby to wyrównanie do poziomu kopalni Krupiński.