W brygadzie pracującej na dole ważne jest zaufanie do kolegów
Piotr Nowak jest górnikiem od 17 lat. Do kopalni „Zofiówka” trafił zaraz po skończeniu szkoły górniczej. Od września 2007 r. jest przodowym brygady w oddziale GRP-2, zajmującej się przygotowaniem produkcji.
– Wybrał mnie mój poprzednik, Andrzej Wieczorek, który przeszedł na emeryturę. Wcześniej zastępowałem go, gdy był na urlopie. Przed odejściem z kopalni powiedział, że przekazuje mi pałeczkę – uważa Nowak.
„Przygotówka”, jak powszechnie się mówi, to najgorsza robota w kopalni. Z tą opinią zgadza się przodowy Nowak. – Ale mnie to nigdy nie odstraszało. Nie chciałem robić w ścianie, bo ściany mnie przerażały. Z kolei ci, co pracują w ścianie, mówią, że ich przeraża przygotowanie produkcji. Taka jest uroda górnictwa.
Zdaniem Nowaka na robocie, którą wykonuje się w kopalni, trzeba się znać. – My pracujemy w niebezpiecznych warunkach. Dlatego ważne jest zaufanie do kolegów. Ja wiem, że w mojej brygadzie możemy na siebie liczyć. Jeden drugiego nie zostawi w trudnej sytuacji – zaznacza.
Brygada Nowaka od pół roku przygotowuje do wydobycia ścianę G-4, w pokładzie 410, na poziomie 900. – Zrobiliśmy już chodnik podścianowy i chodnik ścianowy – informuje Nowak. – Teraz robimy dowierzchnię. Zostało nam jeszcze do „przejechania” około 200 metrów. To robota na jakieś dwa miesiące. Później zacznie się wszystko od nowa, w innej ścianie.
Każdą dniówkę brygada Nowaka zaczyna od wykonania pomiarów desorbcyjnych, sprawdzenia wskaźników pokazujących, czy nie ma zagrożenia wyrzutem skał.
– Robimy 12-metrowy przedwiert, aby sprawdzić, czy strefa, gdzie będziemy pracować, jest bezpieczna, czy nie ma tam zbiornika z metanem. W ramach profilaktyki, jeżeli jest taka potrzeba, wykonujemy strzelanie, aby rozluźnić pokład. Jeżeli czujniki pokazują, że jest dużo metanu, to wchodzą ludzie z Zakładu Odmetanowania Kopalń. W naszej pracy najważniejsze jest bezpieczeństwo. To nam się wpaja na każdym kroku – komentuje przodowy Nowak.
W czasie dniówki jego brygada wykonuje dwa, trzy „ringi” (elementy zabudowy przodka). – Postęp robót zależy od warunków na jakie natrafiamy, temperatury, stężenia metanu. Na dole jest coraz ciężej, bo schodzimy coraz niżej z wydobyciem i lepiej już nie będzie – wyjaśnia przodowy.
Trudną pracę brygadom przodkowym ułatwiają nowoczesne maszyny i sprzęt, jakim posługują się górnicy. W ocenie przodowego Nowaka, w porównaniu z tym, co było, kiedy zaczynał pracę w kopalni, jest znaczący postęp. – Kombajny są mniej awaryjne. Można spokojniej pracować, bo jest mniej problemów ze sprzętem – zauważa.
Piotr Nowak podkreśla, że wybór zawodu górnika był dla niego czymś oczywistym. Od urodzenia mieszka w Jastrzębiu. W pobliżu kopalni „Zofiówka” jego rodzice mieli dom. Górnikiem w tej kopalni był jego ojciec. Pracuje w niej jego brat, wujkowie.
– Co prawda ojciec nie zachęcał mnie do pracy w kopalni, ale ja tego chciałem. Wiedziałem, że to pewna praca. Zarobki też nie są złe. Moja żona nie pracuje, mamy dwóch synów i sobie radzimy.
Wszystko wskazuje na to, że górnicze tradycje w rodzinie Piotra Nowaka nie zaginą, bo o wyborze tego zawodu wspomina już jego 11-letni syn.
– Często mówi, że przyjdzie pracować na kopalnię, bo lubi się „pyprać”, tak jak ja – opowiada śmiejąc się przodowy Nowak.