W Brukseli o energetyce
Nie odstrasza ich nawet dżdżysta jesienna pogoda. Podczas, gdy w stolicy zjednoczonej Europy atmosfera wokół przyszłości energetycznej rozpala emocje do czerwoności polski rząd ostrzega, że Polakom grozi wzrost cen energii elektrycznej o co najmniej 70 procent, jeśli przyjęta zostanie forsowana przez KE propozycja, by już od 2013 roku elektrownie musiały kupować 100 proc. pozwoleń na emisje CO2 na unijnym rynku handlu emisjami (ETS).
O gruntowne przedyskutowanie problemu wezwał wczoraj 30 września w Brukseli Lars G. Josefsson, prezes koncernu energetycznego Vattenfall. Jego przedstawiciele zorganizowali przed budynkiem Parlamentu Europejskiego happening, podczas którego zbierano podpisy pod petycją do polityków unijnych, by ci podjęli zdecydowaną walkę ze zmianami klimatu polegającą głównie na inwestowaniu w nowoczesne technologie bezemisyjnego spalania węgla.
Przypomnijmy, że głosowanie w kluczowej Komisji Środowiska Parlamentu Europejskiego, gdzie silny jest głos Zielonych, przewidziano na 7 października, a ostateczne głosowanie plenarne w grudniu. Porozumienie w sprawie pakietu ma zapaść do końca 2008 roku. Presja czasu wynika z kalendarza międzynarodowych negocjacji w sprawie walki ze zmianami klimatycznymi.
Powszechnie uważa się, że ostateczne decyzje zapadną na konferencji w Poznaniu w grudniu br. UE chce wywrzeć tam presję na partnerów, pokazując własne zobowiązania w zakresie ograniczenia emisji CO2, czyli gazu, który zdaniem naukowców odpowiada za ocieplenie klimatu. Większość ekspertów uważa, że unijne propozycje w zakresie pakietu klimatycznego zostaną jednak w Poznaniu podtrzymane.