W Australii protestują przeciwko wysokiemu opodatkowaniu kopalń

Ponad 2 tys. pracowników przemysłu wydobywczego protestowało w środę w Perth, w południowo-zachodniej Australii, przeciwko premierowi Kevinowi Ruddowi, którego rząd zaproponował obłożenie firm wydobywczych 40-procentowym podatkiem od zysków.

 

Demonstracja, którą zorganizowało Stowarzyszenie Firm Wydobywczych i Poszukiwawczych, przebiegła spokojnie. Protestujących, którzy zgromadzili się w parku niedaleko hotelu, gdzie Rudd miał wygłosić wykład, pilnowały dziesiątki policjantów.

 

Demonstranci przynieśli transparenty, na których napisali "Ściąć podatek!" i "Rudd, opodatkowanie kopalń boli nas wszystkich!".
Australijski rząd zaproponował w ubiegłym miesiącu opodatkowanie zysków kwitnącego przemysłu wydobywczego, w ramach nowych planów gospodarczych przewidujących m.in. zwiększenie oszczędności emerytalnych i inwestycje w infrastrukturę.

 

Władze spodziewają się, że podatek przyniesie 9 mld dolarów australijskich dodatkowych wpływów rocznie od firm wydobywczych, które korzystają z rosnącego popytu na surowce mineralne i energię w Chinach i Indiach. Zdaniem krytyków podatek powstrzyma wielkie firmy wydobywcze przed podejmowaniem nowych inwestycji.

 

- W Chinach obecnie prowadzona jest debata o tym, jak obniżyć podatki, by zachęcić do inwestycji przemysł wydobywczy - uważa dyrektor firmy wydobywającej rudę żelaza Andrew Forrest, który oskarżył Rudda, że ten poprzez swoje działania staje się komunistą. - Pytam, jaki komunista staje się kapitalistą, a jaki kapitalista komunistą.

 

Forrest, który spotkał się z premierem w ubiegłym tygodniu podkreśla, że od przemysłu wydobywczego zależy los wielu mieszkańców Australii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.