W AGH podpisano umowę powołującą do życia Konsorcjum Naukowo-Przemysłowe „GeoCO2”

W krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej 25 czerwca br. podpisano umowę powołującą do życia Konsorcjum Naukowo-Przemysłowe „GeoCO2” - dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez ministerstwo środowiska.

 
Członkami konsorcjum są: Akademia Górniczo-Hutnicza, Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy, Messer Polska Sp. z o.o. i Przedsiębiorstwo Robót Wiertniczych i Górniczych Sp. z o.o.

 

Głównym celem „GeoCO2” będzie przygotowanie i złożenie wspólnej oferty na realizację projektu prac geologicznych w celu zbadania chłonności piaskowcowych struktur wodonośnych wraz z monitoringiem wgłębnym i powierzchniowym, a w przypadku wyboru oferty konsorcjum - realizacja projektu.

 

Rezultatem projektu będzie naukowa i techniczna ekspertyza w sprawie możliwości bezpiecznego składowania CO2 w geologicznych strukturach wód solankowych oraz jego monitoringu.
Uzyskane wyniki posłużą emitentom CO2 polskiego sektora energetycznego do wdrożenia programu „CCS Ready”. Jego rezultaty pomogą także w określeniu kosztów przyszłego demonstracyjnego oraz ewentualnego przemysłowego zatłaczania i składowania CO2. Ministerstwo Środowiska z kolei będzie je mogło wykorzystać przy wdrożeniu unijnej dyrektywy dotyczącej CCS.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.