W 2035 roku zabraknie nam ludzi do pracy w kopalniach. Nowych kadr nie szkolimy

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jest taki dowcip o mieszanych uczuciach, które mamy, kiedy teściowa wpadnie do studni. Bo z jednej strony radość, a z drugiej strony woda zatruta. Dowcip taki sobie, ale często mamy mieszane uczucia po przeczytaniu czy obejrzeniu czegoś. Zdarzyło mi się być na, oby nie ostatniej, karczmie piwnej w Bytomiu. Niebawem zakończy wydobycie ostatnia w Bytomiu kopalnia, czyli KWK Bobrek. Wiąże się to z losem załogi i likwidacją kopalnianej infrastruktury. I po lekturze, przeczytanych w internecie, wypowiedzi wiceministra energii odpowiedzialnego za górnictwo naszły mnie te mieszane uczucia. Co gorsza, na karczmie spotkałem wielu kolegów i przyjaciół, którzy są czytelnikami moich tekstów i zapoznali się z wypowiedziami ministra. Mnie poruszyły przynajmniej dwa tematy.

Pierwszy to stan zaawansowania prac nad górniczą ustawą. Martwiłem się niedawno na tych łamach opóźnieniami w pracach nad tym aktem prawnym i związanymi z tym problemami. Ktoś pocieszył mnie, że już 3 grudnia ma być w Sejmie jej pierwsze czytanie i do końca roku zostanie uchwalona. Kiedy szkoliłem się wojskowo, to zapamiętałem, że jest czas przełożonego i czas podwładnego. Ten pierwszy to czas na podjęcie i wydanie decyzji czy rozkazu. Drugi to czas, którego potrzebują podwładni, aby tę decyzję zrealizować. Pamiętam o tym do dziś i może dlatego rozmawiam z byłymi podwładnymi, a oni dobrze wspominają dawne czasy. Załóżmy więc, że przed końcem roku parlament uchwali ustawę, a prezydent RP bezzwłocznie ją podpisze (wiem, że brzmi to trochę abstrakcyjnie!). Dopiero po opublikowaniu ustawy będzie można opublikować akty wykonawcze (rozporządzenia). Nawet kiedy rozporządzenia będą przygotowane równolegle z ustawą, to muszą czekać na jej wejście w życie. Trzeba będzie jeszcze przeszkolić wiele osób w różnych instytucjach w prawidłowym wypełnianiu dokumentów. A będą one dotyczyć ludzkich losów i ludzkiego bytu. Opóźnienie nie obciąża personalnie nowego ministra, bo sięga już lat. Jest jednak, niestety, faktem. Chciałbym przegrać zakład o opóźnienie i zamieszanie związane z realizacją ustawy. No i zapytam o jej notyfikację w Brukseli.

Druga wypowiedź to słowa o nie likwidowaniu kopalń, tylko ich… usypianiu. Jak rozumiem, nie chodzi o eufemizm, jakim jest eutanazja zwierząt. Choć, moim zdaniem, to usypianie kopalń oznacza tylko odłożenie w czasie ich likwidacji i ponoszenie kosztów utrzymania ich infrastruktury technicznej bez prowadzenia wydobycia. Wystarczy sprawdzić, ilu ludzi potrzeba w kopalniach w dniach bez wydobycia i ile energii elektrycznej pochłania przewietrzanie i odwadnianie kopalń. Górotwór pracuje i należy się liczyć z zaciskaniem, czyli konwergencją wyrobisk. Trzeba będzie te wyrobiska kontrolować i, ewentualnie, podejmować działania związane z przywracaniem funkcji tych wyrobisk. To wymaga ludzi i stworzenia im warunków do pracy. W głębokich kopalniach bez schładzania powietrza ani rusz. Przypuszczam, że w takiej uśpionej kopalni nie będzie uśpionych ścian czy przodków chodnikowych, bo pamiętam, że czasem, po kilkudniowym postoju, był problem z ich ponownym uruchomieniem. Oznacza to, że ewentualne przywrócenie takiej uśpionej kopalni będzie wymagało dużej pracy związanej z odtworzeniem frontu wydobywczego. To znowu czas i pieniądze. Upływ czasu to nie tylko „starzenie się” infrastruktury technicznej i zaciskanie wyrobisk. Starzeją się też górnicy i za kilka lat nie będą już dostępni. Pisałem kiedyś, że ok. 2035 roku zabraknie nam ludzi do pracy w kopalniach ze względu na wiek i osiąganie uprawnień emerytalnych. Nowych kadr niemal nie szkolimy, więc należy spodziewać się, że do „obudzonej” kopalni nie będziemy mieli ludzi.

Nieprzypadkowo w umowie społecznej zapisano nieodległe daty zakończenia wydobycia w niektórych kopalniach. Po prostu kończą się w nich zasoby węgla, zwłaszcza te udostępnione. Są też kopalnie, które mają jeszcze na papierze spore zasoby węgla, ale ryzyko związane z ich wydobyciem jest bardzo duże. Wystarczy spojrzeć na kopalnie, w których często zdarzają się tąpania, wstrząsy, pożary czy wybuchy. Wspomniany Bobrek, kopalnia ze świetną załogą, miał zgodnie z umową fedrować do 2040 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niebezpieczne manewry na S1. Co skłania kierowców do zawracania przed tunelami?

Obejście Węgierskiej Górki na drodze ekspresowej S1 to jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. Są tam imponujące estakady, mosty i tunele. I właśnie przed tunelami na tej trasie część kierowców „głupieje” – zawraca i jedzie pod prąd. Dlaczego tak się zachowują? - Znamy prawdopodobną przyczynę – informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

20. Marsz Autonomii z poparciem dla języka śląskiego

W sobotę, 11 lipca, jubileuszowy Marsz Autonomii przejdzie ulicami Katowic.

Ta kopalnia zwiększy dostawy węgla dla ORLENU

LW Bogdanka podpisała aneks do umowy na sprzedaż węgla ze spółką ORLEN Termika. Kontrakt ten obowiązuje od 2018 roku i dotyczy dostaw paliwa głównie do Elektrociepłowni Siekierki w Warszawie

Inflacja na koniec roku wyniesie 2,9 procent? Tak przewiduje NBP

Według centralnej ścieżki projekcji, którą w piątek opublikował Narodowy Bank Polski, inflacja na koniec 2026 r. wyniesie 2,9 proc., na koniec 2027 r. 2,7 proc., a na koniec 2028 r. 2,2 proc. Jednocześnie wzrost PKB na koniec br. powinien wynieść 3,7 proc.