W 2026 roku z PGG odejdzie nawet 5 tysięcy osób

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Konferencja podsumowująca rok 2025 w Polskiej Grupie Górniczej. Od lewej: Łukasz Deja (prezes PGG) oraz wiceprezesi: Iwona Szczygioł, Marek Skuza oraz Bartosz Kępa

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+18 Zobacz galerię

Galeria
(21 zdjęć)

Przedstawiciele zarządu Polskiej Grupy Górniczej w poniedziałek (9 lutego) na konferencji prasowej podsumowali 2025 roku i opowiedzieli o planach spółki na bieżący rok.

Wiele uwagi na konferencji poświęcono planom dotyczącym zaplanowanej na najbliższe miesiące likwidacji ruchu Wujek KWK Staszic-Wujek (rozpocznie się 1 kwietnia), a także ruchu Bielszowice KWK Ruda (rozpocznie się 1 lipca).

Jak przyznał wiceprezes PGG ds. produkcji, Marek Skuza, spośród 800 osób zatrudnionych obecnie w ruchu Wujek, ok. 320 pozostanie przy likwidacji zakładu, ok. 100 skorzysta z osłon socjalnych, a pozostali pracownicy przejdą do ruchu Staszic.

Z kolei spośród 2,2 tys. zatrudnionych w ruchu Bielszowice większość przejdzie do ruchu Halemba. Przy likwidacji zakładu nadal będzie pracowało ok. 400 osób - Pozostali pracownicy mają zagwarantowaną prace w pozostałych oddziałach PGG, zastąpią tam tych, którzy skorzystają z osłon - mówił wiceprezes Skuza.

3,6 tys. pracowników PGG będzie mogło skorzystać z osłon socjalnych

Prezes Polskiej Grupy Górniczej, Łukasz Deja, podkreślił, że w 2026 roku liczba zatrudnionych w spółce (obecnie to ok. 35 tys. osób) zmniejszy się o pięć tysięcy. Nie oznacza to jednak zwolnień w PGG - aż 3,6 tys. osób będzie mogło skorzystać z osłon socjalnych, wynikających z nowelizacji ustawy górniczej, czyli urlopów górniczych, urlopów przeróbkarskich oraz jednorazowych odpraw pieniężnych. 

- Chcemy spowodować, aby ta redukcja zatrudnienia, która musi nastąpić w związku z mniejszym zapotrzebowaniem na węgiel, była przeprowadzona w sposób odpowiedzialny społecznie i zgodnie z ustawą - mówił prezes Deja.

Przedstawiciele zarządu PGG byli też pytani m.in. o przyczyny niewielkiej liczby pracowników zainteresowanych jednorazowymi odprawami pieniężnymi - podczas grudniowej ankiety wolę skorzystania z JOP zgłosiło 1200 osób, obecnie wolę tę podtrzymuje o połowę mniejsze grono.

- Trzeba wyraźnie podkreślić, że proces wdrażania jednorazowych opraw pieniężnych dopiero się rozpoczyna. Część wahających się pracowników dopiero przygląda się temu, jak to będzie wszystko wyglądało. Muszą skorzystać z tego najpierw ich koledzy, znaleźć nową pracę i przetrzeć szlaki. To dopiero pierwsza transza, tematu nie zamykamy. Sądzę, że do końca roku chętnych będzie przybywać - ocenił Marek Skuza.

I dodał: Jeśli chodzi o wysokość świadczenia, to nie do mnie należy jego ocena. Na pewno pod względem siły nabywczej jest ono nieco mniejsze niż proponowane kilka lat temu 120 tysięcy złotych. Z drugiej strony zawsze fascynowała mnie chęć pisania o osłonach w górnictwie przy jednoczesnym milczeniu o osłonach w innych branżach, które bywają znacząco wyższe. Analizując prasę, odnoszę wrażenie, jakby ten mechanizm istniał tylko u nas. Przypomnę tylko, że gdy w górnictwie odprawa wynosiła ok. 40 tysięcy, w elektrowniach płacono 120 tysięcy.

 

 

 

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.