VW Poznań: z taśm w tym roku zjedzie ok. 174 tys. aut

Wytwarzająca samochody użytkowe poznańska fabryka Volkswagena zamierza w tym roku wyprodukować ok. 174 tys. aut - tylko nieznacznie mniej niż przed rokiem. Połowę produkcji ma stanowić nowy VW Caddy czwartej generacji, którego seryjna produkcja ruszy w maju.

W ubiegłym roku poznańska fabryka koncernu Volkswagen wyprodukowała ponad 175,5 tys. aut, ponad 4,6 tys. więcej niż rok wcześniej. W tym roku VW zakłada utrzymanie wielkości produkcji na podobnym poziomie.

Poznańska fabryka jest jedynym zakładem koncernu na świecie, gdzie produkowany jest dostawczy VW Caddy. W lutym oficjalnie zaprezentowano czwartą generację tego modelu. Do jego produkcji VW Poznań przygotowała się już od połowy ubiegłego roku. Na nowe inwestycje wydano ponad 23 mln euro.

- Były to zarówno niezbędne przebudowy i dopasowania linii produkcyjnej, jak i program szkoleniowy dla pracowników - powiedział PAP prezes VW Poznań Jens Ocksen.

Trzecia i czwarta generacja VW Caddy mają stanowić 89 proc. całej tegorocznej produkcji zakładu. Seryjna produkcja modelu czwartej generacji ruszy w końcu maja. Pozostałe 11 proc. to model VW Transporter T5.

Prezes Ocksen jest przekonany, że podobnie jak poprzednie generacje tego modelu, również Caddy 4 znajdzie uznanie wśród klientów.

Dariusz Balcerzyk z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR ocenił w rozmowie z PAP, że prognozy producenta odnośnie wielkości produkcji nowego Caddy (w tym roku ok. 87 tys. egzemplarzy) są prawdopodobne.

- Podejrzewam, że nowa generacja już dobrze znanego modelu będzie cieszyła się dość dużym powodzeniem. Trzeba pamiętać, że Poznań to jedyne miejsce produkcji Caddy i jest on sprzedawany na wszystkie rynki.

Ekspert zwrócił uwagę, że wszystkie plany dotyczące produkcji w polskich fabrykach motoryzacyjnych zależą od sprzedaży na rynkach poza Polską. Z wyprodukowanych w ubiegłym roku w Poznaniu 175,5 tys. aut jedynie 3,3 tys. sprzedano w Polsce; pozostałe trafiły na zagraniczne rynki. Zdecydowana większość produkcji, bo przeszło 148 tys. aut, to rożne wersje modelu Caddy.

Koncern VW w Poznaniu obecny jest od 1993 r. Firma weszła wówczas w spółkę z Fabryką Samochodów Rolniczych Polmo, która produkowała w zakładzie w Antoniku samochody Tarpan. VW Poznań jest w 100 proc. własnością marki VW Samochody Użytkowe. Oprócz fabryki w dzielnicy Antoninek do koncernu należy zlokalizowana w dzielnicy Wilda odlewnia oraz wybudowany w Swarzędzu zakład zabudów specjalnych.

W 2014 r. Volkswagen ogłosił budowę nowej fabryki koło Wrześni (Wielkopolskie), gdzie będzie powstawać nowa wersja samochodu dostawczego VW Crafter; jesienią ruszyły prace. Na terenie 220 ha powstaje zakład, który ma zacząć działać w drugiej połowie 2016 r. Wartość inwestycji szacowana jest na 3,3 mld zł. W fabryce pracę znajdzie ok. 3 tys. osób.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Te banki stosowały niedozwolone klauzule. Grozi im gigantyczna kara. Czy wśród nich jest twój bank?

Bank Pocztowy, ING Bank Śląski, Erste BP oraz Plus Bank miały stosować w swoich umowach klauzule pozwalające na podwyższanie lub wprowadzanie opłat i prowizji - zarzuca bankom Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zakwestionował te praktyki i nałożył na nie łącznie niemal 150 mln zł kar.

Nie słabną ataki dezinformacyjne na polską energetykę - wiemy jak się bronić

Paweł Wojtunik: - Obserwujemy radykalny wzrost rosyjskich działań dezinformacyjnych wobec OZE. To jest powodowane pewną logiką i polityką Rosji, która atakuje wszystko, co proeuropejskie, co wiąże się z wartościami Unii Europejskiej. A transformacja energetyczna jest również jedną z tych wartości.

Inauguracja roku akademickiego w górniczym stylu - już dawno tak nie było

Wiceminister prof. Krzysztof Galos:  Dolny Śląsk, ze swoim bogactwem zasobów mineralnych, potencjałem naukowym i silnym zapleczem przemysłowym, ma wszelkie predyspozycje, aby stać się jednym z kluczowych ośrodków wypracowywania rozwiązań dla przyszłości polskiego górnictwa.

Polska ma złoża, ale czy ma klimat do inwestycji? O górnictwie, Myszkowie i społecznej akceptacji w Sejmie

Myszków pokazuje więc fundamentalny problem polskiej gospodarki surowcowej: samo udokumentowanie zasobów nie oznacza jeszcze możliwości ich gospodarczego wykorzystania. Potrzebne są dalsze analizy techniczne i ekonomiczne, ocena oddziaływania na środowisko, odpowiednie warunki prawne i inwestycyjne, a przede wszystkim dialog z lokalną społecznością.