Veto dla hipokryzji

fot: Maciej Dorosiński

Polityka klimatyczna UE trwa w zakłamaniu, a brukselskie spotkanie, na którym Dania przedstawiła „kompromisowe" cele redukcyjne do roku 2050 na poziomie 80 proc. w stosunku do 1990 roku, potwierdzają niestety ten stan

fot: Maciej Dorosiński

9 marca zapisze się na pewno w pamięci wszystkich, którym od dawna brakowało stanowczego "nie" Polski w sprawie tak fundamentalnej dla naszej gospodarki, jak regulacje pakietu energetycznego UE.

Jak długo można udawać, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej ma cokolwiek wspólnego z ochroną globalnego klimatu, ekologią, dobrostanem naszego środowiska naturalnego, a na koniec z rozsądkiem, uczciwością i równością szans wszystkich państw członkowskich UE?

Jak widać, można bardzo długo, bo od grudnia 2008 roku do ostatniego piątku, 9 marca br. Dzień ten zapisze się na pewno w pamięci wszystkich, którym od dawna brakowało stanowczego veta Polski w sprawie tak fundamentalnej dla naszej gospodarki, jak regulacje pakietu energetycznego UE - dla zmylenia maluczkich okraszonego przymiotnikiem "klimatyczny".

Koniec zakłamania?
Zadziwiał mnie sukces tej manipulacji, której prawdziwym celem była reglamentacja rozwoju poszczególnych krajów UE, sukces niezrozumiały zwłaszcza w Polsce, dla której unijny pakiet w swej redukcyjnej części (nawet w obecnej postaci) jest śmiertelnym zagrożeniem dla rozwoju gospodarczego.

Potwierdza on jednak ponadczasową skuteczność kłamstwa ubranego w szatki humanistycznych ideałów. Historia ludzkości pełna jest przykładów podobnie zakłamanych krucjat - bo tak należy traktować działania obrońców globalnego klimatu - których prawdziwym celem zawsze były "marne dobra doczesne" - własne i sponsorów.

Polityka klimatyczna UE - mimo klęski poniesionej w Durbanie - trwa jednak nadal w zakłamaniu, a brukselskie spotkanie, na którym Dania przedstawiła "kompromisowe" cele redukcyjne do roku 2050 na poziomie 80 proc. w stosunku do 1990 roku, potwierdzają niestety ten stan. Na dodatek mogą budzić obawy o poziom wiedzy na temat przedmiotu debaty 27 ministrów środowiska i wysokich urzędników Komisji Europejskiej.

Pakiet to umowa handlowa
Stanowisko Polski na piątkowej konferencji w Brukseli minister Mikołaj Dowgielewicz zamknął jednym zdaniem: "Nie zgodzimy się na nowe cele redukcyjne, bo to jest samobój dla UE".

Gwoli prawdy wypada przypomnieć, że Polska strzeliła sobie samobója już trzy lata temu, w grudniu 2008 roku, gdy premier Donald Tusk podpisał pakiet 3 x 20, który zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2013 roku i w swej redukcyjnej części jest ogromnym zagrożeniem dla naszej gospodarki.

Całkiem zasadne jest więc pytanie: dlaczego dopiero teraz nasz kraj, pełnoprawny członek UE, odważył się powiedzieć "NIE" w obronie dobra najwyższego, którym jest rozwój polskiej gospodarki?

Zieloni nawykowo obrzucają Polskę obelżywymi oskarżeniami, bo muszą wykazać się wobec swoich sponsorów. Robią to od wielu lat i będą robić nadal. Już trzy lata temu można było zdecydować się na konfrontację i otwarcie powiedzieć, że Polska nie wyraża zgody na absurdalne i oderwane od realiów gospodarczych pomysły oraz narzucone warunki umowy handlowej, którą jest unijny pakiet.

Niestety, w grudniu roku 2008 polski premier nie powiedział tego, co w ubiegły piątek powiedział dziennikarzom minister Dowgielewicz: "Nikt nie zabrania różnym krajom, żeby miały większe ambicje, ale niech nie narzucają tego krajom, które są na innym etapie rozwoju gospodarczego".

Dla lepszego zrozumienia materii i stylu tego sporu przytoczę jeszcze słowa Connie Hedegaard, komisarz KE ds. klimatu: "Będziemy robić swoje, będziemy wychodzić z potrzebnymi propozycjami, tak jak w przypadku międzynarodowych negocjacji klimatycznych, nigdy nie zaakceptujemy sytuacji, żeby jeden kraj zablokował resztę świata w postępach, to samo tyczy się Europy: jeden kraj nie może blokować 26 krajów".

Skala i cena "postępu"
Pani komisarz najwyraźniej zapomniała, a może nie zauważyła, że ta "reszta świata" powiedziała w Durbanie kategoryczne "NIE" dla "postępowych" ambicji klimatycznych Unii Europejskiej.

I dlatego uważam, że duńskie propozycje redukcyjne, określane jako kompromis, nazwać trzeba dokładnie po imieniu, czyli HIPOKRYZJĄ. A na dowód przedstawiam (po raz kolejny) dane o rzeczywistych celach i możliwych efektach unijnego pakietu: 27 krajów UE odpowiada za 11 proc. globalnej emisji CO2, z czego wynika, że 20-procentowa obniżka tej emisji zamknie się redukcją udziału Europy w globalnej emisji CO2 do roku 2020 - uwaga - o ok. 2 proc. gazu emitowanego przez cały świat.

W tym samym czasie, gdy UE tak "ambitnie" (kosztem osłabienia konkurencyjności gospodarki europejskiej) walczy z CO2, Chiny produkują 27 proc. globalnej emisji tego gazu i nie podejmują (także na Konferencji Klimatycznej w Durbanie) żadnych zobowiązań redukcyjnych. Bez zbędnych ceregieli ogłaszają też, że nadal będą zwiększać wydobycie węgla u siebie (a wydobywają obecnie połowę światowej produkcji węgla) i będą też kupować go - w razie potrzeby - w innych krajach.

Na dokładkę - dla zwiększenia zgagi - dodam, że Polska odpowiada za 1 proc. globalnej emisji CO2, co oznacza, że nasze szacowane na ok. 100 mld zł nakłady na redukcję tego gazu o 20 proc. przyniosą "znaczący" rezultat redukcyjny na poziomie 0,2 proc. światowej emisji...

Jest się o co bić i marnować pieniądze podatników - na wycieczki do Brukseli, Durbanu i Kataru, a wszystko w imię ochrony dobrego poziomu życia armii unijnych i światowych obrońców klimatu.

PS 1. Ostatni news z "pola walki UE o ochronę klimatu": otóż Chiny, w odwecie za obłożenie chińskich linii lotniczych opłatą za emisję CO2, wstrzymały realizację kontraktów na zakup airbusów o łącznej wartości 12 mld euro... Czekam więc - bez złudzeń - na wynik tego testu na poziom hipokryzji unijnych obrońców klimatu.

PS 2. We wtorek Airbus wraz z ośmioma partnerami branżowymi wystosował apel, wzywający premierów Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii oraz kanclerz Niemiec do podjęcia działań i zatrzymania nasilającego się konfliktu handlowego z Chinami i innymi krajami przeciwstawiającymi się wprowadzeniu Europejskiego Programu Handlu Emisjami (ETS).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

Śląsk ma ogromny potencjał ludzi i gospodarczy – te atuty trzeba wykorzystać

Monika Rosa: Branże przemysłu ciężkiego pozostawiły po sobie wysoką kulturę pracy i wiedzę techniczną, którą posiadają mieszkańcy regiony i te atuty  stanowią doskonałą płaszczyznę w kierunku rozwoju nowych kompetencji.

Traczyk z COIG: W oddali zobaczyłem ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś najgorszego

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom.