Vattenfall od lutego podwyższa ceny prądu
fot: ARC
Podwyżkę na Śląsku firma przedstawia jako... swój strategiczny sukces
fot: ARC
Nowe taryfy, opublikowane właśnie przez koncern Vattenfall, z pewnością nie ucieszą ponad miliona klientów firmy na Górnym Śląsku. Prąd zdrożeje o 15,5 proc., co oznacza, że rodzina zużywająca średnio 2 tys. kWh rocznie zapłaci około 10 zł miesięcznie więcej. Podwyżki zaczną obowiązywać od 1 lutego, mimo że nowej taryfy nie zatwierdził Urząd Regulacji Energetyki. Vattenfall twierdzi, że do wprowadzenia nowego cennika zgoda URE jest niepotrzebna, bo sprywatyzowane firmy energetyczne nie muszą uzyskiwać rządowej akceptacji dla swoich cenników. Mimo to, jak zapewnia Grzegorz Lot, dyrektor sprzedaży i marketingu Vattenfalla, rachunki mieszkańców Górnego Śląska będą należały do jednych z najniższych w Polsce. - To był nasz cel strategiczny, który udało się osiągnąć - przekonuje Lot.
Polska Agencja Prasowa poinformowała tymczasem, że na początku stycznia prezes URE zatwierdził taryfy firm konkurujących z Vattenfallem, m.in. z grupy Tauron (Enion Energia i EnergiaPro Gigawat). Ich nowe cenniki zaczną obowiązywać od 16 stycznia i będą średnio o 19,3 proc. wyższe w EnergiiPro Gigawat i 21,5 proc. wyższe w Enionie Energii.
Dyrektor Lot tłumaczy, że podwyżki były nieuniknione, bo wzrosły ceny energii na rynku hurtowym. Podczas gdy jeszcze w lipcu 2007 roku Vattenfall płacił za megawatogodzinę energii 120 zł, to obecnie już 220 zł. Mimo to firma zapewnia, że przez cały czas przygląda się sytuacji na rynku producentów energii. - Zwróciliśmy się do dostawców z pytaniem o możliwość renegocjacji zawartych wcześniej kontraktów. Gdyby cena węgla znacząco spadła, być może elektrownie zgodziłyby się na obniżkę cen energii w ciągu roku. W tym wypadku obniżymy też ceny dla naszych klientów - zapewnia Lot.
Niestety, chyba nie można na to liczyć. Przedstawiciele spółek węglowych już bowiem zapowiedzieli, że ceny węgla energetycznego pójdą w tym roku w górę. A to niechybnie oznacza kolejne podwyżki cen prądu, bo 95 proc. polskich elektrowni korzysta z węgla kamiennego.