Górnictwo: Pracownik Ruchu Jankowice uhonorowany za swój bohaterski czyn

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jackowi Kuczerze gratulacje składają dyrektorzy Tomasz Tkocz oraz Dariusz Szlachta

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+5 Zobacz galerię

Galeria
(8 zdjęć)

 „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat” – te słowa zostały napisane w liście gratulacyjnym. Otrzymał go Jacek Kuczera, górnik Ruchu Jankowice KWK ROW od kierownictwa tego zakładu wchodzącego w skład Polskiej Grupy Górniczej. 

Czytamy w nim też: „Składamy Panu wyrazy uznania, szacunku oraz dziękujemy za zachowanie godnej postawy w chwili zagrożenia ludzkiego życia.”. Podziękowania w imieniu całej załogi złożyli pracownikowi dyrektorzy: KWK ROW Tomasz Tkocz oraz ds. pracowniczych Dariusz Szlachta. Stało się to podczas uroczystości w dyrekcji Ruchu Jankowice, we wtorek, 8 sierpnia. Związana była ona z wydarzeniem, do którego doszło niespełna trzy tygodnie wcześniej – 21 lipca – na drugim końcu Polski, w Jarosławcu.

W dniu tym Jacek Kuczera rozpoczynał rodzinny urlop nad Bałtykiem. Z córką brodził w wodzie przy brzegu. Morze zbyt spokojne nie było. W pewnym momencie zauważył, że przy falochronie topi się chłopczyk.

- Powiedziałem tylko córce, żeby została na brzegu i ruszyłem w kierunku chłopca – wspomina Jacek Kuczera. - To był odruch, bo jak inaczej mogłem postąpić?

Spanikowane dziecko zaczęło wciągać pod wodę ratującego go mężczyznę. W sukurs ojcu przyszła Ania, 9-letnia córka Kuczery. Zaczęła głośno krzyczeć, że tata się topi i zwróciła uwagę innych plażowiczów. Wszyscy się zbiegli. Dwóch mężczyzn pośpieszyło z pomocą. Przejęło chłopca. 

- Złapałem się falochronu razem z nimi. W tym czasie ludzie utworzyli łańcuch życia, dopłynęli też ratownicy i wyciągnęli nas z wody – wspomina Jacek Kuczera. 

- Nawet nie chcę myśleć, jakby mogło się to skończyć, gdyby nie reakcja mojej Ani – dodaje.

Ratownicy niedoszłego małego topielca przenieśli do punktu medycznego, opatrzyli, bo był cały poobijany o falochron, a później zabrała go karetka.

- Babcia chłopca była w ogromnym szoku, płakała – opowiada Jacek Kuczera. - Ja też byłem w dużym szoku, ale szybko ochłonąłem.

Mocno przestraszyła się jego żona. Mają trójkę dzieci. Do tego wydarzenia doszło w pierwszym dniu ich urlopu  na plaży zwanej „Dubaj”.

- Uratowałem życie i chyba każdy, by tak postąpił – skwitował sytuację górnik dołowy Ruchu Jankowice.

Kierownictwo KWK ROW dostrzegło wyjątkowość postawy swojego pracownika. Stąd wyróżnienie dla niego.

- Nagroda jest symboliczna, wynika z naszego uznania do czynu pana Jacka Kuczery – powiedział dyrektor KWK ROW Tomasz Tkocz i dodał: - To działanie obywatelskie, które moim zdaniem wynika z etosu pracy górnika. Górnicy na kopalni ufają sobie, bo są w tej swojej trudnej pracy zależni od siebie. Dlatego i w sytuacji poza kopalnią pan Jacek umiał się odpowiednio zachować. Oby podobnych sytuacji było jak najmniej, a jeśli się już zdarzą, oby miały swój szczęśliwy koniec, tak jak w tym przypadku. W odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie pojawił się człowiek, który był w stanie nieść pomoc i z tego jesteśmy dumni.

 – Chcieliśmy pana Jacka nagrodzić, bo ta sytuacja jest dla wszystkich nietuzinkowa. To jest bohaterstwo i odwaga, i mało kto by się zdecydował na to – stwierdził dyrektor ds. pracowniczych Dariusz Szlachta.

Gdy Jacek Kuczera wrócił z urlopu koledzy gratulowali mu odwagi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.