Uważaj na drodze, rozpoczęły się właśnie migracje łosi w poszukiwaniu pożywienia

1605874146 los

fot: Nadleśnictwo Siewierz

Samiec (byk) osiąga 540–740 kg masy ciała, a wysokość od 1,5 m do ponad 2 m. Największy zanotowany osobnik mierzył 2,34 m, ważył 825 kg, jego poroże miało rozpiętość 199 cm

fot: Nadleśnictwo Siewierz

Zwierzę kojarzone z sympatycznym serialem Przystanek Alaska, może być śmiertelnie niebezpieczne, zwłaszcza podczas bezpośredniego kontaktu z autem na drodze. We wschodniej części województwa śląskiego, na styku z Małopolską i województwem świętokrzyskim żyje już ponad 200 łosi. Dziesięć lat temu naliczono ich zaledwie 50, a to oznacza, że w ciągu dekady pogłowie zwiększyło się czterokrotnie - informują Lasy Państwowe.

Leśnicy przypominają, że rozpoczęły się właśnie migracje łosi w poszukiwaniu pożywienia, co w połączeniu ze zdecydowanie gorszą widocznością z powodu mgieł i opadów, zwłaszcza rano, może być bardzo niebezpieczne dla kierowców.

Tym bardziej, że łosie potrafią przemierzyć dziesiątki kilometrów bez strachu nie tylko przed ludźmi, ale i nadjeżdżającymi pojazdami. Finał spotkania auta z tym zwierzęciem, jest dużo groźniejszy w skutkach niż podobne spotkanie na drodze z dzikiem czy nawet jeleniem.

- W wypadku kolizji z dzikiem, kierowca ma wrażenie, że uderzył w mur. Zadziałały strefy zgniotu, odpaliły poduszki powietrzne, auto może jest mocno rozbite, ale zazwyczaj pasażerowie wychodzą z takiej sytuacji bez większych obrażeń. Zderzenie z łosiem, zwierzęciem na wysokich nogach podcina je i cała półtonowa masa uderza w kabinę pasażerską demolując wnętrze auta. To tak jakby do wnętrza ktoś nagle wrzucił… 20 saren – wylicza Józef Kubica, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Dodaje, że nasze trakty komunikacyjne przecięły w wielu miejscach naturalne szlaki tych zwierząt niejako zakodowane w DNA. Dróg przecinających kompleksy leśne w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach nie brakuje, a łosi najwięcej żyje w Nadleśnictwie Siewierz – doliczono się ich tam ponad 70 sztuk.

- Wzrost populacji niegdyś rzadkiego gatunku, jest potwierdzeniem właściwie prowadzonej gospodarki leśnej. Z drugiej strony rodzi wiele problemów. Jeden z nich związany jest z silnym zurbanizowaniem terenu, a co za tym idzie z gęstą siecią dróg zwłaszcza na terenie aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej – wylicza Grzegorz Cekus, nadleśniczy Nadleśnictwa Siewierz.

Dodaje, że łosie nie mając na naszym terenie naturalnych wrogów, nie mają poczucia zagrożenia związanego z przemieszczaniem się po nieznanym terenie.

Stąd bez strachu przekraczają drogi szybkiego ruchu, potrafią wedrzeć się na autostradę.

- Zabezpieczenia stosowane wzdłuż traktów komunikacyjnych mają za zadanie jedynie zniechęcić zwierzęta do ich pokonania, nie stanowią jednak rzeczywistej bariery. Warto sobie uświadomić, że żubr, o masie ponad 600 kg potrafi przeskoczyć dwumetrowe ogrodzenie, a łoś ważący ponad pół tony ma osiągnięcia iście olimpijskie. Sforsowanie wysokości 2,40 m, to dla niego żaden problem – informuje nadleśniczy Cekus.

W informacji prasowej czytamy, że dane, jakie zebrały Lasy Państwowe, wskazują, że w 2010 r. było w całej Polsce 76 zdarzeń drogowych z udziałem łosia, ale już w 2015 r było ich 375 i ta tendencja się utrzymuje. Tylko w latach 2014-2016 na drogach przez nich zarządzanych zginęło 459 łosi. Hubert Wiśniewski, zastępca Dyrektora, RDLP w Katowicach, pokazuje na mapie punkty, w których widywane były łosie lub ich tropy, a które nie stanowią naturalnego terenu bytowania tych zwierząt.

- Proszę zwrócić uwagę na okolice Rudzińca przy autostradzie A4, ale także w Jaworzu w okolicach trasy szybkiego ruchu – nieopodal Bielska Białej. Są też częstymi gośćmi przy zagłębiowskich odcinkach autostrady oraz obwodnicy S1 – wylicza dyrektor Wiśniewski.

Jakie są szanse spotkać łosia? Sprawdziliśmy to w na przykładzie nadleśnictwa Siewierz, gdzie nadleśniczy przeliczył, ile tych zwierząt przypada na Alasce i w Nadleśnictwie Siewierz na 1000 km kw.

- Porównanie wyszło, jak łatwo się domyślić, na korzyść stanu USA, ale czy aż tak bardzo? Na Alasce ten wskaźnik wynosi 174 a w Nadleśnictwie Siewierz 65. Biorąc pod uwagę zurbanizowanie terenu, sieć dróg i liczbę ludności, z pewnością łatwiej o spotkanie z łosiem na drodze u nas, niż w stanach – podsumowuje nadleśniczy Cekus.

Dodać należy, że ten najzimniejszy stan USA zamieszkuje niespełna 740 tysięcy mieszkańców, natomiast w województwie śląskim mieszka ponad 4,5 miliona osób.

W informacji prasowej czytamy, że w 2001 r. minister środowiska wprowadził zawieszenie odstrzału łosi w Polsce. Wówczas było ich w naszym kraju 1500. Obecnie liczebność populacji jest ponad 10 krotnie wyższa i wynosi według różnych szacunków 20-28 tys. osobników.

Samiec (byk) osiąga 540–740 kg masy ciała, a wysokość od 1,5 m do ponad 2 m. Największy zanotowany osobnik mierzył 2,34 m, ważył 825 kg, jego poroże miało rozpiętość 199 cm. Samica (łosza, klępa) jest niższa i lżejsza, osiąga masę około 400 kg.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.  

Do połowy września zarejestrowano ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa

Zespoły CSIRT NASK, CSIRT GOV oraz CSIRT MON do połowy września zarejestrowały ponad 207 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa - poinformował w czwartek Michał Strzelczyk z Ministerstwa Cyfryzacji (MC). Liczba ta wzrośnie w związku ze zwiększoną aktywnością oszustów w okresie wyprzedaży - dodał.

Kraków w jeden dzień bez bagażu: jak zaplanować zwiedzanie między pociągiem a samolotem

Jeśli masz w Krakowie tylko kilka godzin, na przykład między przyjazdem pociągu a wieczornym lotem, najwięcej czasu odzyskasz, pozbywając się bagażu na samym początku. Centrum Krakowa jest zwarte: z dworca Kraków Główny na Rynek Główny idzie się około 15 minut, a stamtąd na Wawel kolejne 10–15. To trasa, którą da się przejść pieszo, ale nie z walizką na kocich łbach i po schodach wzgórza wawelskiego.