Ustroń: Wypadki powodowane są zaniedbaniami w organizacji transportu
fot: Jerzy Chromik
Trzydniowa konferencja nt. „Bezpieczeństwa pracy urządzeń transportowych w górnictwie” rozpoczęła się wczoraj w Ustroniu
fot: Jerzy Chromik
Od wystąpienia Mirosława Jaśnioka z - należącej do Kompanii Węglowej - kopalni „Bielszowice” rozpoczęła się dzisiejsza sesja - trwającej od wczoraj w Ustroniu - trzydniowej konferencji nt. „Bezpieczeństwa pracy urządzeń transportowych w górnictwie”. Referaty i dyskusja porannej sesji ogniskują się na omawianiu nowych trendów i doświadczeń w eksploatacji urządzeń transportu poziomego i o nachyleniu do 45° do przewozu osób i materiałów. Organizatorem konferencji jest - przypomnijmy - Centrum Badań i Dozoru Górnictwa Podziemnego.
Mirosław Jaśniok skupił się na, wdrażanym w „Bielszowicach” od 10 lat, modelu skutecznego i bezpiecznego układu transportowego ludzi i materiałów, opartego o spalinowe kolejki podwieszane. Akcentował zwłaszcza zalety systemu precyzyjnej lokalizacji kolejek oraz ich identyfikacji na częstotliwościach radiowych.
Do końca dnia odbędą się dwie sesje z kilkunastoma wystąpieniami i referatami oraz wieńczącymi każdą dyskusją.
Wczoraj do późna wieczorem i jeszcze dziś wśród uczestników konferencji wciąż wracały echa, inaugurującego ją, panelu dyskusyjnego, obfitującego w interesującą wymianę myśli i zaskakujące konkluzje. Bodaj najwięcej spostrzeżeń i komentarzy wywoływało wystąpienie - sprawującego patronat nad konferencją - prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, Piotra Litwy.
- W granicach 10-11 proc. wypadków ogółem w górnictwie, to zdarzenia związane z eksploatacją urządzeń transportowych. Natomiast w grupie wypadków śmiertelnych i ciężkich, ta statystyka w tym roku wygląda jeszcze mniej korzystnie, a zwłaszcza w kopalniach węgla kamiennego, gdzie ponad 40 proc. takich nieszczęść jest właśnie związanych z transportem - informował Piotr Litwa.
Dalej eksponował zdumiewający kontrast:
- Na przestrzeni ostatnich kilku lat w kopalniach węgla kamiennego nastąpił znaczący krok do przodu w zakresie, służącego do transportu, parku maszynowego. Przestarzałe konstrukcje sprzed wielu-wielu lat w poważnym stopniu zostały wyparte przez bardziej nowoczesne urządzenia transportowe z napędem własnym, tj. kolejki podwieszane i kolejki spągowe. I oto dochodzimy do zadziwiającej sytuacji, że pomimo tego postępu w dziedzinie wyposażenia, okazuje się, że mamy problem z bezpieczeństwem przy eksploatacji tych urządzeń, ponieważ statystyka wypadków śmiertelnych i ciężkich jest o wiele bardziej niekorzystna, prawie dwukrotnie gorsza, niż w latach ubiegłych, kiedy ten udział oscylował w granicach 23-26 proc. - wyjaśniał Piotr Litwa.
Prezes WUG zapowiedział, że dla nadzoru górniczego zadaniem numer jeden w przyszłym roku będzie właśnie presja na bezpieczną eksploatację urządzeń transportowych, a więc kontrole zarówno ich stanu technicznego, ale przede wszystkim - organizacji pracy przy tej grupie robót.
- Na razie nie doszukaliśmy się jakichś większych nieprawidłowości w postaci wadliwych rozwiązań konstrukcyjnych, natomiast bardzo dużo do życzenia pozostawia stan techniczny tych urządzeń, a bodaj jeszcze więcej - właśnie organizacja pracy. I to nie ta na poziomie przodowego. Otóż badając okoliczności ostatnich tragicznych zdarzeń, coraz częściej dochodzimy do wniosku, że ta organizacja pracy zawodzi na wyższych szczeblach - argumentował prezes Litwa.
Po tym wystąpieniu sporą dawką horroru uzupełnili je dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Gliwicach, Piotr Wojtacha oraz zastępca dyrektora OUG w Rybniku, Norbert Gzuk. Szczegółowo omawiali wybrane, najtragiczniejsze wypadki przy robotach transportowych z ostatnich miesięcy, ilustrując je między innymi nadzwyczaj drastycznymi zdjęciami z miejsc tych tragedii.
W galerii: Konferencja „Bezpieczeństwa pracy urządzeń transportowych w górnictwie”, Ustroń 2010 (zdjęcia Jerzy Chromik - nettg.pl)