Ustawowy gorset wciąż uwiera

Także po nowelizacji Prawo zamówień publicznych nadal jest kłopotliwe w stosowaniu dla firm górniczych.

Mimo sierpniowej nowelizacji Prawa zamówień publicznych przedsiębiorcy górniczy nadal uważają, że ustawa ta w dalszym ciągu nie uwzględnia specyfiki sektora węglowego. W opiniach wielu z nich konieczne jest nasilenie działań, które byłyby impulsem do jej kolejnej nowelizacji.

Taki pogląd wracał też w dyskusji podczas zorganizowanej pod koniec listopada w Wiśle przez Kompanię Węglową II edycji Szkoły Zamówień dla Zamawiających Sektora Węgla Kamiennego. Spotkanie było konfrontacją dwóch spojrzeń. Autorami pierwszego byli zaproszeni trenerzy, prezentujący możliwości stosowania ustawy po nowelizacji, w kontekście dotychczasowego orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej i sądów okręgowych oraz stanowisk Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Na praktyczne aspekty stosowania jej przepisów kładli natomiast nacisk przedstawiciele spółek węglowych.

Stresująca lista

Wśród tych ostatnich była m.in. Bożena Linczowska, kierowniczka Wydziału Zamówień Publicznych w Południowym Koncernie Węglowym. Eksponowała wiele niedogodności, z którymi spotykają się firmy górnicze pod rządami Prawa zamówień publicznych.

– Brak możliwości unieważnienia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego w sytuacji, gdy najtańsza oferta musi zostać odrzucona z przyczyn formalnych – na przykład wadliwej gwarancji wadialnej – a cena następnej oferty jest znacznie wyższa. Ponieważ jednak nie przekracza szacunkowej wartości zamówienia, musi zostać uznana za „najkorzystniejszą”. Opisana sytuacja stwarza wrażenie zakupów po wyższej cenie niż to możliwe w danym czasie na rynku. Nie jest to korzystne finansowo dla zamawiającego. Idźmy dalej: czas przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego jest znacznie dłuższy niż czas postępowania bez stosowania ustawy. Kolejna kwestia: spory pomiędzy wykonawcami a zamawiającym rozstrzyga Krajowa Izba Odwoławcza w Warszawie. Nie ma ona swoich delegatur w województwach i każdorazowo zamawiający deleguje minimum 3 osoby do Warszawy w celu udziału w postępowaniu odwoławczym, wszczętym na wniosek niezadowolonego wykonawcy. Następny problem to brak jednolitego orzekania przez KIO oraz zawiłości przepisów Prawa zamówień publicznych. Konsekwencją tej prawdy są zbędne koszty i przewlekłość prowadzonych postępowań, nie mówiąc już o niepotrzebnym stresie, na który są narażeni członkowie komisji przetargowych, a zwłaszcza pracownicy Wydziału Zamówień Publicznych. Od tych ostatnich bowiem na ogół oczekuje się wskazania prostych zasad w stosowaniu ustawy – argumentowała między innymi Bożena Linczowska, dużo dłużej ciągnąc tę listę nastręczanych jej przepisami kłopotów.

Aukcja zaopatrzeniowa

Na koniec zauważyła, że częste nowelizacje ustawy Prawo zamówień publicznych zapewne cieszą firmy szkoleniowe i konsultingowe, natomiast nie przyczyniają się, niestety, do ustanowienia przejrzystych zasad w jej stosowaniu.

W listopadowej edycji Szkoły, która zgromadziła około 80 przedstawicieli branży, w tym Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, poruszano również wiele innych wątków związanych z zamówieniami przedsiębiorców. Wiceprezes zarządu Kompanii Węglowej Jacek Korski zarysował m.in. – odwołując się do doświadczeń tej spółki – praktyczne aspekty stosowanej w niej aukcji elektronicznej. Jego wystąpienie obejmowało także finansowy wymiar tego rozwiązania w procesie zaopatrzenia spółki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.