USA zarządziły nowe moratorium na wiercenia podmorskie

Akcja deepwater horizon ARC

fot: ARC

USA wprowadziły zupełny zakaz wierceń na szelfie podmorskim do końca listopada <i>(na zdjęciu: kolejne próby zatamowania wycieku w Zatoce Meksykańskiej nie dają rezultatu)</i>

fot: ARC

Administracja prezydenta Baracka Obamy wydała w poniedziałek nowe moratorium na wiercenia podmorskie na szelfie przybrzeżnym, przy czym - w odróżnieniu od poprzedniego - nie jest ono ograniczone do głębokości powyżej 152 metrów.

 

O decyzji poinformował sekretarz ds. zasobów wewnętrznych Kenneth Salazar, który oświadczył, że przerwa w wierceniach jest wciąż potrzebna aby firmy zastosowały się do nowych wymogów w dziedzinie bezpieczeństwa. Ponadto władze chcą się upewnić, że firmy zajmujące się wierceniami są zdolne do opanowania potencjalnych wycieków.

 

Nowe moratorium obowiązywać ma do 30 listopada i dotyczy wszelkich wierceń na podmorskim szelfie.

 

Wybuch i pożar na platformie wiertniczej koncernu BP Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej 20 kwietnia br., spowodowały śmierć 11 osób i najgorszą katastrofę ekologiczną w historii Stanów Zjednoczonych. Wycieku ropy nie udało się opanować do dzisiaj. Obecnie koncern BP usiłuje zainstalować nad miejscem wycieku nową kopułę uszczelniającą.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.