Urząd Zamówień Publicznych zebrał opinie od firm

fot: Maciej Dorosiński

- Prawo zamówień publicznych jest materią bardzo żywą i cały czas ewoluuje - stwierdza wiceprezes UZP Hubert Nowak

fot: Maciej Dorosiński

Co piąta firma startująca w e-przetargach spóźniła się ze złożeniem oferty z powodu problemów z funkcjonowaniem platformy zakupowej - wynika z badania przeprowadzonego przez UZP - o czym pisze w poniedziałek, 10 lutego, "DGP".

Gazeta zwraca uwagę, że choć zamówienia powyżej progów unijnych już od półtora roku są udzielane wyłącznie w internecie, wciąż przysparzają problemów zarówno organizatorom tych przetargów, jak i startującym w nich firmom. Urząd Zamówień Publicznych postanowił zbadać, jaka jest ich opinia na temat funkcjonujących narzędzi oraz jakie są oczekiwania wobec przyszłych rozwiązań. Przez większą część grudnia wykonawcy i zamawiający mogli wypełniać przeznaczone dla nich ankiety.

- Wyniki są dla nas niezwykle cenne i poszerzają naszą wiedzę dotyczącą postrzegania narzędzi elektronicznych przez uczestników rynku. Uwidoczniła się różnica między zamawiającymi a wykonawcami w formułowaniu problemów, jakie towarzyszą korzystaniu z dostępnych na rynku narzędzi - powiedział gazecie Hubert Nowak, prezes UZP.

- Problematyczną kwestią są zagadnienia związane z szyfrowaniem ofert. Zdając sobie z tego sprawę, w platformie e-Zamówienia przewidziany został bardziej intuicyjny i zautomatyzowany sposób szyfrowania, tak aby użytkownicy nie mieli wątpliwości co do prawidłowego zaszyfrowania bądź odszyfrowania ofert. W ankiecie akcentowano też kwestie bezpieczeństwa składanych ofert, które również dla UZP są bezwzględnym priorytetem - dodał.

Ankietę adresowaną do wykonawców wypełniło ok. 150 firm, dlatego wyniki tego badania są mniej reprezentatywne niż drugiego, skierowanego do zamawiających, w którym zebrano ponad 700 odpowiedzi. Zgodnie z deklaracjami organizatorów przetargów ok. 48 proc. z nich ogłasza swe postępowania na miniPortalu. Pokrywa się to z oficjalnymi danymi, zgodnie z którymi na miniPortalu przeprowadzono w ub.r. 49 proc. wszystkich elektronicznych postępowań. Około 5 proc. zamawiających posiada własne narzędzia informatyczne, a ponad 30 proc. korzysta z komercyjnych rozwiązań dostępnych na rynku.

"DGP" pisze, że niepokoją przede wszystkim dane dotyczące problemów z funkcjonowaniem stosowanych platform. Ponad 20 proc. wykonawców z tego powodu spóźniło się ze złożeniem oferty.

- Co gorsza, dla ponad połowy z nich nie była to sytuacja jednorazowa, tylko powtarzała się również w kolejnych przetargach. Z kolei zamawiający byli pytani o problemy z przygotowywaniem i zamieszczeniem ogłoszeń. Zgłosiło je aż 38 proc. Najczęściej skarżyli się na konieczność wprowadzania tych samych danych ("nie zaciągały" się automatycznie z wcześniejszych ogłoszeń), niedostosowanie pól do wybranego trybu i brak możliwości samodzielnej zmiany danych przez użytkownika - czytamy w gazecie.

Problemy dotyczyły również deszyfrowania ofert. Zgłosiło je 28 proc. zamawiających. Najczęściej wiązały się z użytym przez wykonawcę formatem plików. Jeśli zamawiający nie ma na swym komputerze oprogramowania przypisanego do danego formatu, to zwyczajnie nie da się go otworzyć. Organizator przetargu musi zadbać o to, by mieć oprogramowanie pozwalające na odczyt wszystkich standardowych formatów. Nawet jeśli plik nie ma stosownego rozszerzenia, to można zastosować procedurę rozpoznawania formatu po jego zawartości. Zamawiający napotykali też kłopoty związane z weryfikacją podpisu kwalifikowanego czy kilkukrotnym szyfrowaniem tej samej oferty przez wykonawcę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.