Urząd Górniczy do Badań Kontrolnych Urządzeń Energomechanicznych z certyfikatem ISO

Zygmunt adam dyrektor KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Adam Zygmunt, dyrektor Urzędu Górniczego do Badań Kontrolnych Urządzeń Energomechanicznych prezentuje certyfikat jakości

fot: Kajetan Berezowski

Urząd Górniczy do Badań Kontrolnych Urządzeń Energomechanicznych uzyskał certyfikat systemu zarządzania jakością Nr 2209/1/2010 w zakresie: "Nadzór górniczy i budowlany pierwszej instancji w sprawach podziemnych zakładów górniczych określony w ustawie Prawo Geologiczne i Górnicze".


Audyt przeprowadzony przez Polskie Centrum Badań i Certyfikacji potwierdził spełnienie wymagania normy PN-EN ISO 9001 : 2009 przez UGBKUE.
Uroczystego wręczenia certyfikatu dokonał w dniu 3 grudnia br., podczas uroczystości barbórkowej nadzoru górniczego, przedstawiciel Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji.

 

Urząd Górniczy do Badań Kontrolnych Urządzeń Energio-Mechanicznych utworzono na mocy Rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 stycznia 1957 r. Dziś do jego kompetencji należy nadzorowanie podziemnych zakładów górniczych w obszarze zagadnień dotyczących zagrożeń technicznych, wynikających z ruchu urządzeń energomechanicznych i obiektów budowlanych, mających kluczowe znaczenie dla bezpiecznego prowadzenia ruchu podziemnej części zakładów górniczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.