Urszula Szczęsnowicz weszła do historii „Wieliczki”

Wieliczka milion wieliczka

fot: Kopalnia Wieliczka

Po kopalni, rodzinę Szczęsnowiczów oprowadzał Skarbnik

fot: Kopalnia Wieliczka

Od dziś nazwisko Urszuli Szczęsnowicz z Mławy znajduje się w Księdze Zwiedzających Kopalni Soli „Wieliczka” wśród takich znakomitości jak Fryderyk Chopin, Jan Matejko, książę Edward Windsor, czy król Belgów Albert II. Ten niecodzienny splendor spotkał ją jako milionowego w tym roku gościa krakowskich żupników - poinformowała nettg.pl Anna Włodarska z Działu Marketingu i Public Relations „Wieliczki”.

Tych zaszczytów rodzina Szczęsnowiczów doznała więcej. Powitały ich fanfary i sam Skarbnik, który - dodatkowo w towarzystwie wesołego skrzata Soliludka - oprowadzał szczególnych gości po kopalni. Z atencją witał ich również prezes Kajetan d’Obyrn, który wręczył pani Urszuli solnego Skarbnika - dzieło górnika-rzeźbiarza Juliusza Chimiaka - oraz pamiątkowy dyplom.

Zaskoczenie nieoczekiwanym przyjęciem było tak wielkie, że Szczęsnowiczowie dopiero po namyśle i rodzinnej naradzie zdecydują o wyborze głównej nagrody dla milionowego gościa. Każda z propozycji kopalni jest atrakcyjna i kusząca: zaproszenie na bal sylwestrowy w jej podziemiach, lub koncert noworoczny z noclegiem w Hotelu Grand Sal, pobyt sanatoryjno-leczniczy połączony z relaksacją, inhalacją, snem wśród soli, lub rodzinny pakiet weekendowy obejmujący nocleg w Hotelu Grand Sal z wędrówką wybraną trasą oraz zaskakującymi epizodami.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.