Na małej stacyjce kolejowej w górach z pociągu wytoczył się niezwykle gruby jegomość – istna beczka sadła — i rozgląda się za jakimś dalszym środkiem transportu. Dojrzał małą furkę zaprzężoną w chudą szkapinę. Na koźle równie chudy stary góral. Oboje podrzemują. Góral przeżuwa dawno wygasłą fajkę, zaś rachityczna chabeta wspomnienie po dawno zjedzonym owsie.
— Gazdo – huknął grubas nad uszami obojga – a Chodakówka to wy znocie?!
— A co móm ni znać panocku? – odparł z godnością wyrwany z letargu woźnica, przytrzymując lejcami lekko spłoszonego konika – przecie ze znóm. Bedzie jakie trzi, moze śtiry kilometry…
— To mie tam zawieziecie ino pomóżcie mi wlyżć na ta wasza fura.
Góral spogląda to na grubasa, to na swoją szkapę, drapie się po głowie i ani drgnie. Wreszcie jegomość traci cierpliwość i zezłoszczony pyta:
— Nad czym to tak myślicie? Dyć sie to ruszcie, jo dobrze zapłaca…
— Nó ja, ja, panocku. Jo wos rozumim, ino dróga, wicie, barż je cinsko i cołki cos po górke. I jo ni wim, cy jo wos na jedyn roz zabiere…
Najpierw wydobywano węgiel, potem założono park
Rezerwat „Segiet”, Suchogórski Labirynt Skalny, Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy „Żabie Doły” czy Park Miejski im. hm. Franciszka Kachla. Co łączy te cenne obszary przyrodnicze w Bytomiu? Każdy z nich powstał na terenach, gdzie wydobywano ważne dla gospodarki surowce mineralne.