Uratowano górnika przysypanego w „Rudnej”
fot: kghm.pl
Nowe podziemne połączenia między kopalniami Rudna i Polkowice-Sieroszowice
fot: kghm.pl
Do wypadku doszło koło południa. W kopalni natychmiast rozpoczęto akcję ratowniczą. Wiadomo było, że 41-letni górnik żyje, ratownicy utrzymywali z nim kontakt głosowy.
- Obecnie nie jestem w stanie powiedzieć w jakim stanie jest górnik, ale wiem, że pozostaje w kontakcie z ratownikami - relacjonowała w trakcie akcji ratunkowej Edyta Tomaszewska.
Po uwolnieniu okazało się, że górnik w \"Rudnej\" nie ma znaczniejszych obrażeń. Zostanie skierowany na kompleksowe badania, które potwierdzą, czy nic nie zagraża jego zdrowiu.
Przypomnijmy, że 1 czerwca do podobnego wypadku doszło w nieodległej kopalni rud miedzi \"Polkowice-Sieroszowice\" gdzie 800 m pod ziemią skały przysypały operatora maszyny. Ratownikom udało się dotrzeć do górnika po 5 godzinach akcji, od początku utrzymywali z zasypanym kontakt głosowy i podawali tlen. Zasypany nie odniósł poważniejszych obrażeń, bo przed zgnieceniem ochroniła go wytrzymała na udary konstrukcja kabiny ładowarki LPK Zanam-Legmet. Jak ustalił nettg.pl identyczne maszyny, co w \"Polkowicach\", pracują też w kopalni \"Rudna\".
Polska Miedź dopiero od niedawna stosuje w swoich ładowarkach wytrzymałe kabiny (wcześniej były to półotwarte konstrukcje, w których operatorzy wystawieni byli na liczne urazy).
- To efekt kilkuletnich badań i analiz wypadków pod kątem wytrzymałości kabin - podkreśla Edyta Tomaszewska, rzecznik WUG. - Specjaliści Wyższego Urzędu Górniczego zwracali uwagę, że zwykłe kabiny, jakich używano wcześniej, nie chronią dostatecznie operatorów. Cieszymy się, że KGHM wziął poważnie nasze uwagi i wprowadził w swoich kopalniach wytrzymałe konstrukcje - powiedziała nettg.pl Tomaszewska.
Uderzenie porównywalne do zrzucenia jednej tony z wysokości 6 metrów musi wytrzymać bez uszczerbku kabina ładowarki LKP-0903
fot. Zanam-Legmet