Uprawiali marihuanę na kopalnianej hałdzie

Nietypowe miejsce uprawy konopi indyjskich wybrali dwaj młodzi mieszkańcy Mikołowa. Krzaki marihuany zasadzili na kopalnianej hałdzie w Rudzie Śląskiej. Zostali zatrzymani, gdy przyszli na miejsce z wodą i nawozem.

 

Jak podał we wtorek zespół prasowy śląskiej policji, przed tygodniem policjanci otrzymali informację, że na jednej z kopalnianych hałd ktoś uprawia marihuanę. Policjanci potwierdzili, że faktycznie we wskazanym miejscu znajduje się kilkadziesiąt krzaków konopi indyjskich.

 

Policjanci przez kilka dni obserwowali teren, na którym założono nielegalną uprawę. Wreszcie w poniedziałek w południe na miejsce przyjechało dwóch młodych mężczyzn, którzy mieli ze sobą specjalnie przygotowany nawóz i wodę do podlania krzaków. Okazało się, że ogrodnikami-amatorami są dwaj mieszkańcy Mikołowa w wieku 19 i 20 lat.
 

Zatrzymani przyznali się do przedstawionych im zarzutów uprawiania konopi i posiadania narzędzi do uprawy. W mieszkaniu jednego z zatrzymanych policjanci znaleźli nasiona oraz domowej roboty szklarnię, służącą do uprawy krzewów.

 

W sumie podczas zatrzymania policjanci przejęli 23 krzaki konopi, które miały od 10 cm do 1,5 metra wysokości. Zatrzymanym może grozić kara do trzech lat pozbawienia wolności.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.