W połowie przypadków zakup maski antysmogowej to wyrzucanie pieniędzy i jest gorzej niż przed rokiem

fot: UM Rybnik (D. Matuszczyk - Fly Foto)

Smog szczególnie doskwiera rybniczanom, do których w większości dzielnic nie dociera sieć ciepłownicza, a do części - gazowa

fot: UM Rybnik (D. Matuszczyk - Fly Foto)

Kupiłeś maskę antysmogową. Jest duża szansa, że to wyrzucone pieniądze. Zdaniem UOKiK ponad połowa nie spełnia wymagań i nie chroni przed smogiem.

- Urząd po raz drugi sprawdził maski filtrujące, to popularna nazwa masek antysmogowych. Pracownicy Inspekcji Handlowej do badań wytypowali 15 modeli masek. W laboratorium Centralnego Instytutu Ochrony Pracy badano, czy maski nie przepuszczają trujących pyłów. Sprawdzaliśmy trzy parametry: opór wdechu, przenikanie mgłą oleju parafinowego i przeciek wewnętrzny. Wyniki nie są dobre, ponieważ ponad połowa masek nie chroni przed smogiem – informuje Marek Niechciał, prezes UOKiK.

Sześć masek nie przeszło testów, jedenaście kolejnych było źle oznakowanych. Rok wcześniej na 10 masek dwie nie przeszły badań. Wśród zakwestionowanych sześciu masek: cztery nie spełniły jednego parametru, a dwie – aż dwóch. Testy wykazały, że dwie maski nie przeszły badania na opór wdechu. Dwie kolejne słabo wypadły, gdy sprawdzaliśmy odporność na przenikanie mgłą oleju parafinowego. Oznacza to, że zanieczyszczenia w powietrzu łatwo zniszczyłyby filtr. Ostatnie dwie maski wypadły najgorzej, ponieważ nie spełniły aż dwóch z trzech badanych parametrów. Nie przeszły testów na przenikanie mgłą oleju parafinowego i przeciek wewnętrzny. Inaczej mówiąc, były nieszczelne i miały słaby filtr.

UOKiK informuje, że przedsiębiorca, który wprowadza maski do sprzedaży, musi pamiętać o tym, że powinny być odpowiednio oznakowane i przejść badania w akredytowanym laboratorium na terenie UE. Taka procedura kończy się wystawieniem tzw. deklaracji zgodności. Tymczasem 11 masek było źle oznakowanych.

Marek Niechciał informuje, że w Tomaszowie Mazowieckim inspektorzy natrafili na chińskie maski (cztery modele), które miały zostać wprowadzone na rynek w ilości ponad 55 tys. sztuk. Przedsiębiorca zapewniał, że przeszły badania, jednak kontrola wykazała, że owo laboratorium nie miało stosownych uprawnień. Maski zostały przebadane przez UOKiK i okazały się wadliwe.

UOKiK planuje wszcząć 8 postępowań wobec przedsiębiorców, którzy wprowadzili do obrotu: 6 masek, które nie przeszły testów w laboratorium i dwóch, które były źle oznakowane, a ich producenci dobrowolnie tego nie poprawili. Mogą one zakończyć się nakazem wycofania wadliwych masek i powiadomieniem o tym konsumentów. Zgodnie ze zmianami w prawie, kary finansowe do 100 tys. zł pojawią się, gdy producent lub importer wprowadzili maski niezgodne z wymaganiami na polski rynek po 19 lipca 2018 r.

UOKiK radzi kupującym maski antysmogowe, aby sprawdzili ich oznaczenia. Czy mają symbol CE – oznaczający, że producent deklaruje, że maska spełnia wszystkie wymagania techniczno-prawne. Warto też zwrócić uwagę na oznaczenia: FFP1, FFP2, FFP3 – to klasa ochrony filtra: najsłabsza to 1, najwyższa – 3.

Ważne są też litery: NR – to półmaska jednorazowego użytku - nie zakładaj jej ponownie i nie noś dłużej niż 8 godzin - oraz R – półmaska wielokrotnego użytku. D – oznacza, że półmaska pozytywnie przeszła badanie na zatkanie pyłem dolomitowym.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.