Ukraiński nadzór górniczy podpatruje polskie rozwiązania

Czteroosobowa delegacja Państwowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Przemysłowego, Ochrony Pracy i Nadzoru Górniczego z Ukrainy przebywa dziś w kopalni „Pniówek\". Zgodnie z życzeniem gości zaprezentowano im funkcjonowanie tego zakładu górniczego łącznie z pracą urządzeń i maszyn dołowych.

- Ukraińskie górnictwo pod względem geologicznym jest podobne do polskiego. Podobne są zatem zagrożenia, ale wypadki w naszych kopalniach przynoszą więcej ofiar i powodują większe szkody niż w waszych firmach wydobywczych. Przywieźliśmy do Polski projekt deklaracji o współpracy z Wyższym Urzędem Górniczym. Ukraina będzie dostosowywała prawo geologiczne i górnicze do unijnych przepisów. Chcemy zobaczyć jak w Polsce przebiegał ten proces. Na pewno wiele rozwiązań stosowanych w polskim górnictwie można byłoby zastosować u nas by poprawić bezpieczeństwo pracy - powiedział nettg.pl Mykola Skorbenko, przewodniczący delegacji Państwowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Przemysłowego, Ochrony Pracy i Nadzoru Górniczego z Ukrainy.

Pod nadzorem Państwowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Przemysłowego, Ochrony Pracy i Nadzoru Górniczego z Ukrainy jest 87 kopalń. Jeżeli dochodzi do katastrof tamtejszy nadzór górniczy może nakazać wstrzymanie wydobycia. Nie ma natomiast mandatowych instrumentów, którymi mógłby wymuszać przestrzeganie przepisów przez pracodawców i pracowników. Urządzenia pomiarowo-ostrzegawcze i wyposażenie techniczne często nie odbiegają od polskiego. Mimo to o wiele częściej niż w Polsce dochodzi tam do wypadków, w których ginie jednego dnia od kilkunastu do kilkudziesięciu osób (seria wybuchów w kopalni im. Zasiadki w Doniecku w 2007 roku spowodowała aż 107 ofiar śmiertelnych). Być może powodem wypadków są błędy w organizacji pracy lub brak dyscypliny.

- Musimy wypracować rozwiązania prawne, organizacyjne i techniczne, które przyczynią się większego bezpieczeństwa podczas robót górniczych - zapewnia Mykola Skorbenko.

Delegacja Państwowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Przemysłowego, Ochrony Pracy i Nadzoru Górniczego z Ukrainy przebywa w Polsce od wtorku (12 maja br.). Wizyta rozpoczęła się od seminarium w Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach, podczas którego zaprezentowano organizacje systemu nadzoru górniczego oraz zwalczanie zagrożeń metanowych w polskich kopalniach. Jutro goście będą dyskutowali z polskimi inspektorami aspekty techniczne i prawne, a także podobieństwa i różnice w funkcjonowaniu nadzoru górniczego w Polsce i na Ukrainie. Podczas porannego spotkania w WUG ustalone zostanie kierunki współpracy.

Po południu ukraińska delegacja pojedzie do Samodzielnego Wydziału Archiwum Dokumentacji Mierniczo-Geologicznej WUG, w którym zapozna się ze sposobami opisywania wypadków i wniosków pokontrolnych.

Na zakończenie pobytu w Polsce zaplanowano zwiedzanie Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego „Guido”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.