O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy
Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jacek Korski
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.
W projekcie budżetu nasz rząd przewidział dopłaty do górnictwa węglowego na kwotę 6 miliardów złotych, a przypomnieć trzeba, że w ubiegłym roku strata tej branży była dwukrotnie większa. Ubyło jednak części kopalń i spadło zatrudnienie w nich, więc zobaczymy…
Ciekaw jestem, jak wypadnie nowa, a jednak tradycyjna impreza, czyli Targi Future Mining. We wszystkich dotychczasowych jakoś uczestniczyłem. Kiedyś były wielkie, później coraz mniejsze. Tak jak nasza branża, ale górnictwo to nie tylko węgiel i nie tylko na Śląsku. Coraz więcej rozmawia się o górnictwie kosmicznym, choć to jeszcze odległa przyszłość i nie będą to techniki i technologie, jakie znamy na naszej planecie. Gdzieś tam zapewne nie będzie atmosfery lub będzie inna, grawitacja też będzie inna lub nie będzie jej wcale.
Kiedy przeszło dwa lata temu zacząłem pisać w „Trybunie Górniczej”, zacytowałem nieżyjącego już Yamaniego, czyli kiedyś ministra do spraw ropy naftowej Arabii Saudyjskiej. Powiedział dawno temu, że epoka kamienna nie skończyła się, bo zabrakło kamienia. Od tego czasu zmieniły się nasze potrzeby, choć kamień nadal jest wydobywany. Jak długo będzie trwać nasza cywilizacja, tak długo będziemy coś z ziemi lub spod niej wydobywać… Warto więc zachować przynajmniej wiedzę, jeżeli nie umiejętności.
Trochę się zdziwiłem w ostatnich dniach, kiedy przeczytałem, że związkowcy jednego ze związków zawodowych przekonali załogę do strajku w obronie jednego z dyrektorów. Moje zdziwienie wzbudziło to, że ten akurat związek znany był z zupełnie innych działań. Zwłaszcza że w przeszłości ten dyrektor był bardzo źle oceniany przez innych związkowców i pracowników. No cóż, czasy się zmieniają, choć strajki w obronie dyrektora też pamiętam. Rzecz jednak dotyczy kopalni, która zakończyła już wydobycie. Ufam, że nie chodzi o czyjeś partykularne interesy.
JSW ciążą jej koksownie?
Kolejne zdziwienie to przeczytane na naszym portalu słowa o tym, że Jastrzębskiej Spółce Węglowej ciążą jej koksownie. Przecież budowanie przez lata wizji pionowego koncernu produkującego wszystko – od surowca po wytwarzane z niego produkty, czyli koks i węglopochodne – i faktycznie podejmowane działania w tym zakresie (takie jak przejęcie Kombinatu Koksowniczego w Zabrzu i realizowane w koksowniach inwestycje, zabiegi o koksownię w Wałbrzychu czy przejmowanie kopalń wykazujących zasoby węgli koksowych) nakazują zadać pytanie: czy przez tyle lat zarządzający JSW tak bardzo się mylili? Pęka przecież mit producenta drogocennego surowca chemicznego wpisanego do rejestru surowców wymagających szczególnej troski i ochrony.
Kilka miesięcy temu związkowcy protestowali przeciwko planom likwidacji Koksowni Jadwiga w Zabrzu. Zamiary te wzbudziły też obawy władz Zabrza i różnych instytucji w zabrzańskiej dzielnicy Biskupice, które korzystały z zasilania w ciepło z tej koksowni. Przecież taki zakład powiązany był od dziesiątków lat licznymi więzami kooperacyjnymi z otoczeniem, które rosło w Borsigwerku i razem z nim. Pytałem wtedy, o co chodzi, bo nie było wiadomo, jakie są źródła tych problemów. Podejrzewałem wtedy, że albo węgiel wsadowy jest zbyt drogi, albo go brakuje. Jeżeli jednak moje podejrzenia są prawdziwe, to jest to bardzo słaba strona JSW. I coraz mniej dziwi mnie, że program naprawczy rodzi się w takich bólach i mimo zapowiedzi nadal nie jest gotowy.
Kiedyś martwiliśmy się firmami wydobywającymi węgiel energetyczny, szczególnie w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym. Dwa lata temu analizowałem państwowe kopalnie węgla kamiennego w naszym kraju i z niepokojem zauważyłem, że medialny obraz JSW i jej kopalń rozjeżdża mi się z tym, co zobaczyłem. Wtedy trochę egoistycznie pomyślałem, że dobrze zrobiłem, nie kupując akcji tej spółki w giełdowym debiucie. W tym wszystkim są jednak nadzieje i przyszłość ludzi w zakładach spółki, spółkach zależnych i wśród dostawców.