Ukraina spłaci Gazprom bezpłatnym tranzytem
Gazprom nie zrobił awantury z powodu tej zwłoki i wczoraj do Moskwy poleciał szef Naftohazu Oleh Dubyna, aby kontynuować z Gazpromem negocjacje o nowym długoterminowym kontrakcie na zakupy gazu. Podstawowe warunki tego kontraktu na początku października premier Ukrainy Julia Tymoszenko uzgodniła z premierem Rosji Władimirem Putinem.
Jednak Gazprom zapowiada, że nie podpiszą kontraktu, dopóki Ukraina nie spłaci wszystkich długów za surowiec dostarczony przez RUE. Pod koniec listopada szef Gazpromu twierdził, że te długi wynoszą 2,4 mld dol. Naftohaz informował, że w grę wchodzi kwota dwa razy niższa i zarzucał Rosjanom, że do długu doliczyli koszty listopadowych dostaw, chociaż nie minął jeszcze termin zapłaty za ten surowiec.
Gazprom obstaje przy swoich rachunkach. Dlaczego? Rosjanie proponują Ukraińcom, by zapłacili gazowe długi rezygnując w przyszłym roku z pobierania opłat za tranzyt surowca na Zachód. Jednocześnie Gazprom domaga się zamrożenia przez Ukrainę niskich opłat za tranzyt surowca, choć wcześniej Rosjanie deklarowali, że zgadzają się na wprowadzenie rynkowych opłat za tranzyt. Naftohaz nie wyklucza, że zaakceptuje ofertę Gazpromu - podkreśla gazeta.pl.