Ukraina spłaci Gazprom bezpłatnym tranzytem

W Moskwie wznowiono negocjacje o dostawach rosyjskiego gazu na Ukrainę. Długi wobec Gazpromu Ukraina może spłacić, rezygnując z opłat za tranzyt rosyjskiego surowca.

Do poniedziałku ukraiński Naftohaz miał spłacić 550 mln dol. długu za gaz dostarczony przez RosUkrEnergo (RUE), szwajcarską spółkę Gazpromu. Ale w terminie Naftohaz zapłacił tylko 300 mln dol., a wczoraj miał zapłacić pozostałe 250 mln dol. - poinformował rzecznik RUE Andriej Knutow. Jednak Gazprom nie zrobił awantury z powodu tej zwłoki i wczoraj do Moskwy poleciał szef Naftohazu Oleh Dubyna, aby kontynuować z Gazpromem negocjacje o nowym długoterminowym kontrakcie na zakupy gazu. Podstawowe warunki tego kontraktu na początku października premier Ukrainy Julia Tymoszenko uzgodniła z premierem Rosji Władimirem Putinem - poinformowała w środę \"Gazeta Wyborcza\".

Jednak Gazprom zapowiada, że nie podpisze kontraktu, dopóki Ukraina nie spłaci wszystkich długów za surowiec dostarczony przez RUE. Pod koniec listopada szef Gazpromu twierdził, że długi te wynoszą 2,4 mld dol. Naftohaz informował, że w grę wchodzi kwota dwa razy niższa i zarzucał Rosjanom, że do długu doliczyli koszty listopadowych dostaw, chociaż nie minął jeszcze termin zapłaty za ten surowiec.

Gazprom obstaje przy swoich rachunkach. Dlaczego? Rosjanie proponują Ukraińcom, by zapłacili gazowe długi, rezygnując w przyszłym roku z pobierania opłat za tranzyt surowca na Zachód. Jednocześnie Gazprom domaga się zamrożenia przez Ukrainę niskich opłat za tranzyt, choć wcześniej Rosjanie deklarowali, że zgadzają się na wprowadzenie tych opłat. Naftohaz nie wyklucza, że zaakceptuje ofertę Gazpromu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.