Ukazała się książka o kopalni „Guido”

Guido slaska perla techniki ksiazka Attyka

fot: Wydawnictwo Attyka

Pięknie ilustrowany album o zabytkach zabrzańskiej kopalni ukazał się nakładem krakowskiego wydawnictwa Attyka

fot: Wydawnictwo Attyka

Na rynku wydawniczym pokazała się książka Dariusza Walerjańskiego, zabrzańskiego historyka, o kopalni „Guido”. Jego dzieło pod tytułem: „Guido, śląska perełka techniki” to ciekawy i pięknie wydany album o jednym z najważniejszych miejsc na śląskim szlaku turystyki górniczej.


Jak poinformowała portal nettg.pl Małgorzata Krawczyk z Wydziału Kontaktów Społecznych Urzędu Miejskiego w Zabrzu, książka to swoiste kompendium wiedzy o historii i dzisiejszych turystycznych walorach kopalni „Guido” bogato ilustrowana barwnymi i czarno-białymi zdjęciami, wśród których znajdują się archiwalne unikatowe fotogramy robione w chodnikach i wyrobiskach górniczych autorstwa wybitnego niemieckiego fotografa Maxa Steckela.
 

Czytelnik wertując album może się z niego dowiedzieć zarówno, jak dawniej pracowano w kopalni, jak też poznać współczesne możliwości wykorzystania takich miejsc do popularyzacji wiedzy o przemyśle i samym mieście. Jest też sporo informacji o historii regionu, jego szybkim postępie technicznym, gdzie czołowe miejsce zajmowało tzw. dominium zabrzańskie oraz o losach założyciela i właściciela zabrzańskiej kopalni „Guido” Henckela von Donnersmarcka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.