Udrożniony ruch na szlaku kolejowym Katowice-Tychy

Flirt katowice tychy wypadek 2010 PAP A Grygiel

fot: PAP/Andrzej Grygiel

Po środowym wykolejeniu się nowoczesnego składu pasażerskiego między Tychami a Katowicami w niedzielę wieczorem ukończono udrażnianie szlaku

fot: PAP/Andrzej Grygiel

W niedzielę późnym wieczorem ekipy naprawcze zakończyły prace torowe na uszkodzonym po środowym wypadku odcinku międzynarodowej linii kolejowej między Katowicami a Tychami. W poniedziałek rano wszystkie pociągi pojadą tam już według rozkładu jazdy.

 

W środę przed południem z torów wypadł wiozący kilkudziesięciu pasażerów pociąg typu Flirt spółki Przewozy Regionalne relacji Tychy Miasto - Katowice. Po wypadku pięć osób trafiło do szpitala z niegroźnymi obrażeniami. Po wykolejeniu Flirt zniszczył 300 m jednego toru i 50 m sąsiedniego, zerwał też sieć trakcyjną.

 

Mniej zniszczony tor udało się udrożnić po ponad 30 godzinach prac naprawczych - w czwartek wieczorem. Mimo, że pierwotnie zapowiadano otwarcie drugiego na sobotnie popołudnie, podczas prac okazało się, że uszkodzenia są większe, niż się spodziewano. Prace prowadzono przy czynnym ruchu na drugim torze, co dodatkowo spowalniało ich tempo.

 

- Roboty zakończyły się o godz. 22.10. Od poniedziałku rana jeździmy tam już normalnie według rozkładu - poinformował PAP w niedzielę wieczorem dyspozytor-koordynator Zakładu Linii Kolejowych w Katowicach Zbigniew Tkacz.

 

Do tego czasu ruch po tym bardzo obciążonym szlaku odbywał się z problemami. Po wypadku zawieszono połączenie aglomeracyjne Katowice - Tychy Miasto, obsługiwane m.in. przez Flirty. Uruchomiono jedynie krótki odcinek między Tychami Miastem i Tychami. W Tychach pasażerowie mogli przesiadać się na inne pociągi kursujące do Katowic np. z Bielska-Białej czy Żywca.

 

Pociągi regionalne i dalekobieżne na odcinku między Tychami i Katowicami kierowane były w zależności od bieżącej sytuacji jednym czynnym torem głównej trasy przez katowicką dzielnicę Podlesie, albo objazdem przez dzielnice Kostuchna i Murcki. Ten drugi wariant wiązał się z co najmniej kilkunastominutowymi opóźnieniami.

 

Jak informowali wcześniej przedstawiciele Przewozów Regionalnych dzierżawiących od samorządu woj. śląskiego Flirta, który uległ wypadkowi, w piątek prace rozpoczęła niezależna pięcioosobowa komisja powypadkowa. Niezależnie od tego uszkodzenia wykolejonego Flirta wycenią wkrótce przedstawiciele producenta - szwajcarskiej firmy Stadler.

 

Specjaliści Przewozów Regionalnych wstępnie ocenili, że nie będzie konieczna kasacja składu. Eksperci Stadlera wskażą zakres i koszt koniecznych prac. Przewozy Regionalne zapewniają, że Flirty, podobnie jak inne składy, są ubezpieczone od takich wypadków.

 

Ze wstępnych ustaleń kolejarzy wynika, że w środę Flirt tuż przed wypadkiem jechał 117 km na godzinę, gdy według wskazań semafora powinien jechać 40 km/h. Do wykolejenia doszło w rejonie, gdzie składy mogą rozwijać prędkości do 120 km/h, ale pod warunkiem, że jadą na wprost. Ten pociąg jechał po rozjazdach w bok, zmieniając tor.

 

Flirt to szwajcarski pociąg należący do najnowocześniejszych, jeżdżących po polskich torach. Na Śląsku cztery składy tego typu obsługiwały dotąd trasy Katowice - Tychy Miasto i Katowice - Częstochowa. Dziesięć kolejnych takich pociągów posiadają jeszcze Koleje Mazowieckie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Bez poprawek do specustawy dla poszkodowanych właścicieli domów w Czystym Powietrzu

Senat nie zgłosił poprawek do ustawy, która umożliwi zawieszenie spłaty należności, ich umarzanie i dochodzenie roszczeń od oszustów przez fundusze ochrony środowiska. Nowe prawo ma pomóc właścicielom domów poszkodowanym przez nieuczciwych wykonawców prac termomodernizacyjnych w "Czystym Powietrzu".

Paczek z Chin o 60 proc. mniej

W III kwartale 2026 r. liczba paczek sprowadzanych z Chin spadła w Unii Europejskiej w ujęciu rocznym o ponad 60 proc. To efekt kolejnych regulacji wprowadzanych przez Brukselę - informuje w piątek "Rzeczpospolita".

Otwarci na technologie przyszłości, górnictwa się nie wyrzekli

- Nowoczesne górnictwo również może być przestrzenią dla zaawansowanych technologii. Jako Instytut Techniki Górniczej Komach doskonale wiemy, że transformacja nie oznacza konieczności odrzucenia dotychczasowego dorobku – wskazuje dr hab. inż. Dariusz Prostański, dyrektor Instytutu Techniki Górniczej KOMAG.