Tylko osiem dni na ratowanie stoczni
fot: PAP
Związki w gdyńskiej stoczni żądają wstrzymania zwolnień w ramach programu dobrowolnych odejść
fot: PAP
Jeśli plany restrukturyzacji i prywatyzacji stoczni nie powstaną, Komisja Europejska nakaże zwrot pomocy publicznej udzielonej im po wejściu Polski do Unii. Nominalna wartość tej pomocy w przypadku Gdańska i Gdyni przekroczyła 5,8 mld zł, zaś dla Szczecina - 2,95 mld zł. Stocznie musiałyby zbankrutować - napisała \"gazeta Wyborcza\".
- Dziś takiego planu restrukturyzacji stoczni, który spełniałby wszystkie wymogi Komisji Europejskiej, nie ma - mówi wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik. - Nie chciałbym używać rachunku prawdopodobieństwa, żeby oceniać, jakie są szanse, że do 12 września taki plan powstanie. Wciąż mam nadzieję, że tak - dodaje.
Przedstawiciele ukraińskiego koncernu ISD, który pozostał na placu boju jako najpoważniejszy inwestor dla połączonych stoczni w Gdyni i Gdańsku, nie chcą oficjalnie mówić o szansach na porozumienie.
- Te propozycje, które przedstawiliśmy do tej pory, to jedyny możliwy plan - mówi Jacek Łęski, rzecznik ISD. - Piłka jest po stronie rządu.
W proszku - potwierdza Łęski - jest też wariant alternatywny, czyli plan restrukturyzacji dla samej stoczni w Gdańsku (już obecnie należącej do ISD). On także jest potrzebny, bo inaczej gdańska stocznia musiałaby zwracać ok. 700 mln zł pomocy publicznej. Na co ISD nie ma najmniejszej ochoty.
Wczoraj rząd przyjął informację o sytuacji w stoczniach. W najbliższym czasie minister skarbu Aleksander Grad przedstawi ją w Sejmie. A już teraz w oficjalnym komunikacie Ministerstwo Skarbu Państwa podkreśla, że 26 sierpnia 2008 r. przedstawiciele resortu i ISD podpisali protokół \"ustaleń i rozbieżności\". Co oznacza, że coś się jednak udało ustalić z Ukraińcami. Tyle tylko, że w rubryce \"rozbieżności\" znalazły się kluczowe sprawy. np. jakie ma być zaangażowanie finansowe ISD, jak miałby wyglądać podział potencjalnych, nadzwyczajnych zysków itp - podała \"GW\".
Ministerstwo Skarbu zapewnia, że w przypadku szczecińskiej stoczni sytuacja jest lepsza. - Jest mniej punktów spornych w rozmowach z inwestorem - mówi wiceminister Gawlik.
We wtorek w Brukseli miało się odbyć nieformalne spotkanie przedstawicieli Komisji, ISD i ministerstwa. W chwili gdy zamykaliśmy to wydanie \"Gazety\", efekty rozmów nie były jeszcze znane. - Może właśnie na tym spotkaniu dojdzie do zbliżenia stanowisk. My od dwóch miesięcy nie mieliśmy szans na bezpośrednią konfrontację z przedstawicielami Komisji Europejskiej - mówi Łęski.
Całą sytuacją zaniepokojeni są związkowcy. - Nie wygląda to dobrze. Po raz kolejny zostaliśmy w brzydki sposób okłamani. Doszły do nas informacje, że rząd wynajął już firmę PR, żeby przygotować \"medialnie\" upadłość stoczni, mimo że wcześniej zapewniano nas, że taki fakt nie miał miejsca - mówi Marek Lewandowski, rzecznik \"S\" w Gdyni. - Jesteśmy w pogotowiu demonstracyjnym. Czekamy na konkrety - stwierdziła \"GW\".