Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.30 USD (+0.85%)

Srebro

86.68 USD (+8.45%)

Ropa naftowa

104.58 USD (+0.41%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+5.13%)

Miedź

6.49 USD (+3.81%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.30 USD (+0.85%)

Srebro

86.68 USD (+8.45%)

Ropa naftowa

104.58 USD (+0.41%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+5.13%)

Miedź

6.49 USD (+3.81%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Karate i maratony to wielka życiowa pasja ratownika górniczego

fot: ARC

Dariusz Witek na macie karate kyokushin

fot: ARC

Zdobył koronę maratonów i jest posiadaczem czarnego pasa w karate kyokushin. Dariusz Witek, ratownik z ruchu Wujek kopalni Staszic-Wujek, mimo wielu kłopotów zdrowotnych nigdy nie zrezygnował z aktywności sportowej. Jego nową pasją stał się nordic walking. Pozwala utrzymać kondycję zdrowotną do późnych lat życia.

Zawodów, w których Dariusz Witek brał udział, doprawdy trudno zliczyć. Zarówno karate kyokushin, jak i biegi długodystansowe były jego pasją od najmłodszych lat.

– Zawsze byłem jednym wielkim wulkanem energii. Pamiętam, jak próbowałem dać jej upust trenując piłkę nożną w Rozwoju Katowice, ale ostatecznie wybór padł na karate. Duży wpływ na moje życie wywarła filozofia twórcy karate kyokushin Masutatsu Oyamy, który uczył, że bardzo istotną rzeczą jest wytyczanie sobie celów i dążenie do ich osiągania, a do celu dochodzi się dzięki ciężkiej i systematycznej pracy. Każdy trening podporządkowany jest etykiecie dojo, czyli zasadom, których naruszenie wiąże się ze skreśleniem z listy ćwiczących. Podobało mi się powtarzanie na każdym treningu przysięgi dojo o tym, że będziemy ćwiczyć nasze serca i ciała dla osiągnięcia niewzruszonego ducha, dążyć do prawdziwego opanowania sztuki karate, aby kiedyś nasze ciało i zmysły stały się doskonałe. Przysięgaliśmy, że będziemy starać się kultywować ducha samowyrzeczenia, przestrzegać zasad grzeczności, szanować starszych, powstrzymywać się od gwałtowności, wreszcie spoglądać w górę, ku prawdziwej mądrości i sile, porzucając inne pragnienia na rzecz wierności naszym ideałom, cnocie oraz pokorze – opowiada ratownik ze Staszica. 

Krok do przodu
Każdą wolną chwilę poświęcał więc doskonaleniu się w karate. Uczestniczył w obozach oraz seminariach krajowych i międzynarodowych z wielkimi sławami kyokushin, aby nauczyć się jak najwięcej.

– Mistrz Oyama mówił swoim uczniom: „uczyń krok do przodu, potem jeszcze jeden, a potem jeszcze jeden, stopniowo pokonując strach i nabierając odwagi”. Pomyślałem więc, że dobrze będzie skosztować, jak smakuje kumite, czyli najtrudniejszy rodzaj karate – tłumaczy Dariusz Witek.

Do takich walk ćwiczący zostaje dopuszczony dopiero po gruntownym przygotowaniu psychofizycznym. Musi opanować do perfekcji różne kombinacje kopnięć, uderzeń, bloków, ogólnych zasad skutecznej obrony i ataku. Walczy się bez ochraniaczy na korpus i głowę, wyłączając z ataku twarz. Jednak można stosować kopnięcia okrężne także w głowę, szyję, stawy, kręgosłup.

Dariusz Witek na trasie biegu. Zdj. ARC

– Moja żona, córka i syn, obserwując, jak bardzo zaangażowałem się w tę dyscyplinę, poszli w moje ślady. Rozpoczęli treningi karate kyokushin, ale gdy doszło do walk, zrezygnowali twierdząc, że dyscyplina jest w ich ocenie zbyt brutalna. Zostałem więc na macie sam – śmieje się Dariusz.

Medale zdobyte na zawodach lokalnych i ogólnopolskich pozwoliły mu w 2002 r. sięgnąć po upragniony czarny pas.

– Żeby przystąpić do egzaminu, musiałem ukończyć kurs instruktorski na AWF w Katowicach i przez kolejne lata uczestniczyć w międzynarodowych obozach kyokushin z uczniem Masutatsu Oyamy, Shihanem Andrzejem Drewniakiem oraz wybitnymi zawodnikami z całego świata. W każdym dniu mieliśmy po kilka godzin treningów. Podczas egzaminów sprawdzono naszą kondycję. Przykładowo, należało wykonać 100 pompek na pięściach, 25 pompek na trzech palcach, 200 skłonów w leżeniu na plecach, 150 przysiadów, 25 przeskoków nad kijem trzymanym w rękach. Można sobie wyobrazić, jak człowiek czuje się po zakończeniu takiego egzaminu. Jest cały obolały, zmęczony, ale odczuwa ogromną satysfakcję przede wszystkim z tego, że przełamał swoje słabości. Ostatniego dnia po rozgrzewce, zgodnie z kolorami pasów, tworzy się szeregi i na komendę komisji rozpoczynają się walki. Po 2-3 minutach krótka przerwa na powrót do szeregu, przejście do kolejnego ćwiczącego i następna walka. Obóz był tak prowadzony, żeby każdego dnia zawodnik walczył ze swoją psychiką, stawał się coraz mocniejszy fizycznie i psychicznie – wspomina ratownik ze Staszica. 

Umiesz liczyć? To licz na siebie
Cztery lata temu, po ukończeniu ostatniego obozu karate, Dariusz Witek poczuł ból w kolanach. Okazało się, że to groźna kontuzja, która uniemożliwiła mu kontynuowanie jego pasji. Równolegle trenował biegi długodystansowe. I z tej dyscypliny również musiał zrezygnować. Na szczęście w kieszeni miał już wtedy Koronę Maratonów Polskich.

– Maraton Dębno, Cracovia Maraton, Maraton Warszawski, Poznań Maraton i Wrocław Maraton – musiałem wszystkie je zaliczyć w ciągu 24 miesięcy. Były dla mnie wielką sportową przygodą. Zwłaszcza Maraton Warszawski wspominam jako wyjątkowy ze względu na wspaniałą trasę wiodącą ulicami naszej stolicy. Lubiłem biegać po górach i podziwiać przy okazji piękne widoki. Biegi nauczyły mnie jednego, żeby liczyć tylko na swoje możliwości. Kiedyś wybrałem się na maraton wraz z kolegą. Trenowaliśmy w ramach projektu „Wujek biega”. On był lepszy ode mnie kondycyjnie. Postanowiliśmy, że będziemy biegli w tandemie. Po 27 km nieoczekiwanie odcięło mnie. Tak jakby ktoś wyłączył mi prąd. Ukończyłem ten maraton, ale z gorszym czasem. Wtedy zrozumiałem, że przysłowie: „Umiesz liczyć? To licz na siebie” ma również swoje zastosowanie w sporcie – opowiada Dariusz Witek.

Obecnie sportowiec-ratownik ze Staszica upodobał sobie nordic walking. To forma rekreacji polegająca na marszach ze specjalnymi kijami, wymyślona w Finlandii w latach 20. XX w., jako całoroczny trening dla narciarzy biegowych. Usprawnia układ oddechowy i sercowo-naczyniowy, rozwija mięśnie kończyn dolnych i górnych.

– W życiu nie można pozostawać bezczynnym. Aktywność fizyczna jest nam potrzebna w każdym wieku. Polecam nordic walking w każdych warunkach i o każdej porze roku – podsumowuje Dariusz Witek. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

POKAZ MODY KZ 21

Wielki piec i moda? To był bardzo udany wieczór. Zobacz ZDJĘCIA

Sobotnie wydarzenie to była zapowiedź nowej roli Wielkiego Pieca, który przechodzi transformację i już w przyszłym roku stanie się nową przestrzenią miejską dla sztuki, edukacji i spotkań społecznych. Na realizację tego zadania miasto pozyskało ponad 66 mln zł z Programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 oraz blisko 9,5 mln zł z budżetu państwa. Przypomnijmy - 9 maja odbył się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”.

Można już zwiedzać strażnicę ogniową kopalni Saturn

Zabytkowy budynek straży ogniowej znajduje się przy ul. Dehnelów. Miasto przejęło go kilka lat temu. Koszt prac oszacowano na ponad 4 mln zł.

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka.