Tuż po drugiej wojnie światowej podjęto w polskich Sudetach wydobycie uranu na potrzeby Związku Radzieckiego

1632393196 tajnyobiektjg okladka

fot: Wydawnictwo Technol

Okładka książki „Tajny obiekt kryptonim J.G.”

fot: Wydawnictwo Technol

W potocznej opinii była to ściśle tajna inwestycja strategiczna. Tomasz Rzeczycki, autor książki „Tajny obiekt kryptonim J.G.” pokazuje jednak, że chronologię funkcjonowania kopalni uranu można odtworzyć na podstawie informacji, jakimi dysponowały wówczas władze gminne czy Wojska Ochrony Pogranicza. Nie dość, że tajemnica nie była absolutna, to z lektury dokumentów wynika zaskakujący wniosek. Otóż historia polskiego uranu w Masywie Śnieżnika zaczęła się gdzie indziej, niż dotychczas sądzono – wcale nie w Kletnie!

Książka „Tajny obiekt kryptonim J.G.” ukazała się we wrześniu 2021 r. nakładem krakowskiego wydawnictwa Technol. Wydawnictwo to specjalizuje się w tropieniu tajemnic przeszłości, w tym tych dotyczących wyrobisk górniczych w Sudetach. Napisana przez Rzeczyckiego książka zawiera sporo nieznanych dotąd informacji na temat realiów funkcjonowania sudeckiej kopalni uranu, w tym reprodukcje dokumentów przechowywanych przez Archiwum Państwowe we Wrocławiu oraz jego oddziały w Kamieńcu Ząbkowickim i Jeleniej Górze. Część ilustracji stanowią kopie akt śledczych z czasów stalinowskich, dotyczących osób zatrudnionych w kopalni. Jak się okazuje, wiele tropów podjętych wtedy przez bezpiekę okazało się prowadzić na manowce, a ludzie postawieni w obliczu wymiaru sprawiedliwości Polski Ludowej potrafili ze strachu lub z innych motywów konfabulować.

Z lektury książki wyłania się obraz zakłamania panujący wokół górnictwa uranowego, charakterystyczny dla tamtejszych czasów. Dochodziło do sytuacji, że jedne organy państwa wprowadzały w błąd inne organy. Fałszywe informacje krążyły nie tylko pomiędzy wojskiem a kopalnią, lecz nawet między Okręgowym Urzędem Górniczym w Wałbrzychu a Wyższym Urzędem Górniczym. Wszystko po to, by ukryć prawdę o kopalni. Jednocześnie w pierwszym roku jej funkcjonowania urządzono oficjalne obchody barbórkowe z pochodem górniczym.

To nie pierwsza książka Tomasza Rzeczyckiego dotycząca dziejów górnictwa. Autor jest pisarzem i publicystą, od 2000 r. współpracownikiem „Trybuny Górniczej”, a od 2017 r. także publikuje na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie. W 2012 r. również nakładem wydawnictwa Technol ukazały się trzy tomy minicyklu „Podziemne trasy turystyczne Polski”. Część pierwsza poświęcona była kopalniom, część druga – obiektom strategicznym, a część trzecia – jaskiniom i zespołom piwnic. Tamte trzy książki zawierały opisy kopalń i innych tras podziemnych udostępnionych do zwiedzania. Obecna publikacja dotyczy kopalni, po której na powierzchni zostały tylko nieliczne ślady, a wstęp do wyrobisk jest ograniczony i wymaga zgody Lasów Państwowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Trzęsienie w zarządzie czołowego przewoźnika węgla

Monika Starecka, kierująca zarządem spółki, deklaruje współpracę z zarządcą oraz radą nadzorczą, aby wypracować porozumienie z wierzycielami, zakończyć postępowanie sanacyjne i stworzyć solidne podstawy dla dalszego rozwoju PKP Cargo.

Wojskowy pkp cargo

Przewoźnik pracujący dla kopalń z zyskiem netto po 6 miesiącach 117,8 mln zł

Zysk netto Grupy PKP Cargo przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej po 6 miesiącach 2026 r. wyniósł 117,8 mln zł - podała spółka w środowym raporcie finansowym. W II kw. br. ten zysk wyniósł 163,6 mln zł.

W kopalnianej szklarni wyrosły warzywa! Sukces projektu naukowego

- Jednym z naszych głównych partnerów jest Polska Grupa Górnicza, ale oczywiście myślimy o rozwinięciu projektu i zaproszeniu również Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz innych partnerów, którzy dysponują terenami poprzemysłowymi wymagającymi rekultywacji – podkreśla Marcin Głodniok z Głównego instytutu Górnictwa - PIB. Na czym polega projekt GI-mine?

Motyka: Prezydent walczy z nami kosztem polskich kierowców

Prezydent dzisiaj walczy z nami kosztem polskich kierowców - ocenił w czwartek w Poznaniu minister energii Miłosz Motyka. Polityk zaznaczył, że brak podpisu głowy państwa pod ustawą o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych oznacza wyższe ceny na stacjach benzynowych.