Tusk o zakupie stoczni: Jeżeli nie zapłacą, zabierzemy wadium
Główny inwestor stoczni Gdynia i Szczecin - Stichting Particulier Fonds Greenrights - do 17 sierpnia ma przekazać pieniądze za majątek tych zakładów. Inwestor poprosił resort skarbu o przesunięcie terminu zapłaty. Wątpliwości inwestora miał wzbudzić list Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni, w którym napisano m.in., że stocznia w Szczecinie mogła być \"pralnią brudnych pieniędzy\".
- Wydaje się, że ryzyko związane z przedłużeniem czasu dla inwestora do 17 sierpnia jest bliskie zeru - powiedział premier podczas konferencji po posiedzeniu rządu.
Tusk zaznaczył, że rząd włożył wiele wysiłku, by sprzedać majątek stoczni w całości, co stwarza szansę, iż zachowana zostanie produkcja statków. Dodał, że do takiego przetargu mógł przystąpić każdy inwestor z dowolnego kraju świata. Wygrał ten, który wpłacił wadium i zadeklarował największą wpłatę - mówił szef rządu.
Premier zaznaczył, że gwarantami finansowymi dla funduszu, który startował w przetargu, są finansowe instytucje z Kataru. Zdaniem Tuska, bez tej współpracy stocznie nie zostałyby kupione.
- Jest rzeczą ważną, by stocznie znalazły nabywców. My tych pieniędzy nie mamy - podkreślił. Dodał, że rząd ma pewność, iż Katar jest gotowy do wieloletniej strategicznej współpracy i zaangażowania miliardów dolarów.
- Jeżeli nie wpłacą pieniędzy do 17 sierpnia, zabierzemy wadium (...) To wadium, które wpłacili inwestorzy, przepadnie i będziemy w trybie upadłościowym sprzedawali majątek stoczniowy, tak jak to wynika z przepisów polskiego prawa - powiedział premier.
Wadium wynosi 8 mln euro.