Turów: za kilka tygodni ruszy budowa bloku

1332147993 elektrownia turow

fot: GIOŚ

PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, Oddział Elektrownia Turów , to elektrownia cieplna, kondensacyjna, blokowa z międzystopniowym przegrzewem pary i zamkniętym układem wody chłodzącej. Elektrownia znajduje się w Bogatyni (powiat zgorzelecki). Jej moc osiągalna wynosi 1900 MW.

fot: GIOŚ

Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe (MHPSE) za kilka tygodni rozpocznie realizację kolejnego projektu energetycznego w Polsce. Na terenie Elektrowni Turów powstanie blok klasy 450 MW oparty o najnowocześniejsze rozwiązania. Inwestycja będzie kosztować około 4 mld zł. Sąd odrzucił odwołanie chińskiego Shanghai Electric, które przedstawiło tańszą ofertę, ale nie dopełniło formalności.

Za kilka tygodni konsorcjum MHPSE, Budimeksu i Técnicas Reunidas rozpocznie realizację bloku klasy 450 MW na terenie elektrowni Turów, opartego, podobnie jak kozienicki, o najnowocześniejsze technologie. Umowa na jego realizację została podpisana przez zamawiającego, spółkę PGE GiEK (Polska Grupa Energetyczna Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna), z konsorcjum MHPSE, Budimeksu oraz Técnicas Reunidas 10 lipca br. Kontrakt wyceniono wówczas na blisko 4 mld zł. Tańsza o około 1 mld zł oferta Shanghai Electric została wykluczona. SE zaskarżyło to postanowienie do Krajowej Izby Odwoławczej, a po niekorzystnym dla siebie postanowieniu - do sądu. Ten ostatni odrzucił w ubiegłym tygodniu odwołanie chińskiej firmy.

Polecenie rozpoczęcia robót pojawi się pewnie jeszcze w tym roku. Od tego momentu konsorcjum będzie miało 4 lata i 8 miesięcy na wykonanie budowy.

- Bloki buduje się około pięciu lat i każdy z nich mniej więcej tyle czasu potrzebuje na planowanie - tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Wiesław Różacki, dyrektor wykonawczy na Polskę Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe.

- Blok kozienicki jest dokładnie w połowie drogi, a więc za niespełna trzy lata będzie już przekazany do eksploatacji i rozpocznie funkcjonowanie w polskim systemie energetycznym. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem i dotrzymanie terminu końcowego jest raczej pewne. Blok jest już widoczny, a największe budowle są na ukończeniu. Od kilku tygodni obiekt jest uzbrajany w urządzenia technologiczne.

Z kolei prace na budowie największego w Polsce bloku w Elektrowni Kozienice dla Enei realizowane są zgodnie z harmonogramem. Obecnie obiekt jest uzbrajany w nowoczesne urządzenia technologiczne.

- Projekt w Kozienicach jest i pozostanie chyba największym blokiem energetycznym w Polsce, dopóki w przyszłości nie pojawią się urządzenia jądrowe, które swoją jednostkową wielkością przekroczą kozienicki - przypuszcza Wiesław Różacki, dyrektor wykonawczy na Polskę Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe.

- To bardzo nowoczesny blok. Zawiera dużo innowacyjnych rozwiązań, dlatego współpraca i współuczestnictwo w tym projekcie są bardzo ciekawe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zielona Pracownia pod Chmurką w Skrzydlowie otwarta. Nowa eko-inwestycja w gminie Kłomnice

Szkoła Podstawowa w Skrzydlowie zyskała nowoczesną, ekologiczną przestrzeń do nauki na świeżym powietrzu. 15 maja oficjalnie otwarto tam „Zieloną Pracownię pod Chmurką”, która ma pomóc w praktycznym poznawaniu przyrody. Inwestycja warta ponad 177 tys. zł została zrealizowana przy wsparciu WFOŚiGW w Katowicach

Polskie kopalnie zachwycają świat, podczas gdy inne zniknęły. Eksperci: to dziedzictwo nie przetrwa samo

Przez cztery dni Wieliczka i Tarnowskie Góry były miejscem spotkań ekspertów, muzealników, naukowców i przedstawicieli ośrodków górniczych z ponad dwudziestu krajów świata. Tegoroczna konferencja odbywała się pod hasłem „Dziedzictwo górnicze w szybko zmieniającym się świecie”.

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło.