Trzeba mierzyć wyżej
fot: Jarosław Galusek/ARC
W przebiegu ściany 390 pojawił się niezbadany wcześniej sześciometrowy uskok. To zakłócenie geologiczne praktycznie rozłożyło produkcję - tłumaczy Piotr Bojarski, wiceprezes PGG ds. produkcji
fot: Jarosław Galusek/ARC
Zmniejszenie wydobycia Polskiej Grupy Górniczej w pierwszym kwartale br. wiąże się przede wszystkim z problemami kopalni Piast-Ziemowit - mówi w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl PIOTR BOJARSKI, wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej ds. produkcji. Drugą część wywiadu opublikujemy w portalu w czwartek, 20 kwietnia. Cała rozmowa znajdzie się w jutrzejszym wydaniu Trybuny Górniczej.
Związek Zawodowy Sierpień 80 wystąpił z pismem do ministra Krzysztofa Tchórzewskiego, w którym wskazuje, że wydobycie węgla w Polskiej Grupie Górniczej jest o milion ton niższe niż założono w planach. Czy tak jest rzeczywiście?
W pierwszym kwartale br. wydobycie kopalń PGG istotnie było o milion ton niższe niż planowaliśmy, przy czym za 80 proc. tego ubytku odpowiada kopalnia Piast-Ziemowit, a za 60 proc. sam ruch Piast.
Jak to możliwe?
Założona w poprzednich latach koncentracja wydobycia i dążenie do maksymalnie wysokiego wykorzystania środków produkcji doprowadziły do tego, że w 2015 r. w kopalniach Piast i Ziemowit wprowadzono pięć zmian wydobywczych na każdej ścianie. Liczbę ścian zmniejszono z pięciu do dwóch - trzech. Taki system teoretycznie się sprawdza, ale problemy pojawiają się wraz z awariami maszyn i trudnościami geologicznymi. W takich sytuacjach, gdy dochodzi do zatrzymania jednej ściany, produkcja w kopalni zmniejsza się nie o 20 proc., ale o połowę.
Zemścił się brak frontów zapasowych?
Nie chodzi nawet o zapasowe fronty, lecz o to, by ciężar wydobycia rozłożony był bardziej równomiernie. W ruchu Piast wystąpiła kumulacja niekorzystnych zdarzeń. Podczas eksploatacji dwóch wysokowydajnych ścian, które teoretycznie powinny dawać 6- 8 tys. t węgla na dobę, napotkano na bardzo niekorzystne warunki geologiczne. W przebiegu ściany 390 pojawił się niezbadany wcześniej sześciometrowy uskok. To zakłócenie geologiczne praktycznie rozłożyło produkcję. Występujący na połowie długości ściany kamień trzeba urabiać materiałem wybuchowym. Taka technika jest bardzo pracochłonna, nie gwarantuje uzysku węgla a występujące opady skał stropowych sprawiają, że praca jest bardzo niebezpieczna. W przypadku drugiej ściany na długości kilku sekcji nastąpiło wymycie. W pokładzie 209 takie sytuacje zdarzały się już wcześniej, jednak przy czterech innych funkcjonujących ścianach nie miało to wpływu na poziom produkcji.
Sceptycy powiedzą, że fachowiec-górnik powinien takie sytuacje przewidzieć. Poza tym skąd to nagłe załamanie wydobycia, skoro Piast przez długie miesiące fedrował na zwały?
Piast fedrował na zwały w 2016 r. W tej chwili te zapasy są sprzedawane, dzięki czemu realizujemy zakontraktowane dostawy. Mieliśmy świadomość, że koncentracja wydobycia jest nadmierna, dlatego podjęliśmy decyzje dotyczące odbudowy frontu i zwiększenia liczby ścian. Pod koniec roku w kopalni Piast-Ziemowit przygotowanych będzie osiem ścian: pięć na Piaście i trzy na Ziemowicie. W kolejnych latach chcemy utrzymać na obu ruchach siedem ścian, co zagwarantuje stabilny poziom wydobycia. Zrezygnujemy też z obłożenia na pięć zmian na korzyść pracy na trzy-cztery, a na niektórych ścianach nawet na dwie zmiany.
W ten sposób wzrosną koszty…
Może podniesie to trochę koszt, ale jednocześnie znacznie ograniczy ryzyko załamania produkcji, a o kosztach jednostkowych decyduje przede wszystkim wielkość produkcji. Podobną filozofię wprowadzamy w ruchu Bielszowice, który w 2016 r. borykał się z awariami oraz opadami stropu i nie potrafił zrealizować zadań wydobywczych. W tej chwili przy wykorzystaniu trzech ścian produkcja idzie tam zgodnie z planem. W drugiej połowie roku uruchomiona zostanie czwarta ściana. Trzecią ścianę uruchomimy też w ruchu Pokój, który w ub.r. generował stratę. Dzięki temu rozwiązaniu Pokój w 2017 r. powinien osiągnąć dodatni wynik finansowy.