Trzeba mieć tego bakcyla

Konowalski arkadiusz GAL

fot: Jarosław Galusek

fot: Jarosław Galusek

Rozmowa z Arkadiuszem Konowalskim, reprezentantem Polski w skacie.

Uchodzi Pan za jednego z najlepszych polskich skacistów...

- Powiedzmy, że staram się utrzymywać stała formę, która owocuje wysokimi lokatami. W ubiegłorocznym Grand Prix Polski zająłem druga lokatę na około tysiąc startujących. Ponadto w latach 2007 i 2008 zdobyłem Grand Prix okręgu katowickiego Polskiego Związku Skata. Mam również na swym koncie indywidualne i drużynowe mistrzostwo kraju i tytuł drugiego drużynowego wicemistrza świata.

Jak długo trzeba pracować na takie osiągnięcia?

- Przede wszystkim trzeba urodzić się z tym karcianym bakcylem, nieodzownym, mobilizującym do ciągłej gry i ciągłego zgłębiania jej tajników. Ja gram od siódmego roku życia. Wcale nie uważam, że opanowałem skata w sposób perfekcyjny. Przeciwnie, wciąż się uczę, odkrywam nowe układy kart, z jakimi jeszcze się nie spotkałem, analizuję rozmaite warianty zagrań.

Teraz czeka Pana gra w biało-czerwonych barwach.

- Owszem, otrzymałem powołanie do kadry narodowej. Wybieram się na Mistrzostwa Europy do Grazu w Austrii. Wystąpię w pojedynkach indywidualnych i drużynowych. Niestety, skat to nie piłka nożna, więc jechać muszę na własny rachunek. Udział w takiej imprezie to kwestia 3,5 tys. zł. Krótko mówiąc – hobby mam drogie.

Skat nie znajduje sponsorów?

- Skat nie jest w Polsce uważany za sport. Lepiej mają się pod tym względem szachiści lub brydżyści. Oni, o dziwo, postrzegani są jako sportowcy. My jakoś nie. Tak więc, zawodowstwo w skacie to na razie sfera marzeń. Rychło nie doczekamy się takich warunków jak nasi niemieccy koledzy.

To znaczy, że oni osiągnęli już zawodowstwo?

- Naturalnie. Grając w pierwszej lidze skata w Niemczech nie trzeba pracować zawodowo. Honoraria za osiągnięcie najwyższych lokat są nieporównywalnie wyższe od naszych. W turniejach najwyższej rangi do wygrania są domy jednorodzinne i drogie samochody. Po prostu skat znajduje spore grono bogatych sponsorów, ponieważ jest grą uznaną i bardzo lubianą.

Mimo to w światowych rankingach skatowych Polacy są wysoko notowani.

- To prawda. Mamy dobrych zawodników. Wielu zresztą woli rywalizować w turniejach zagranicznych i trudno im się dziwić. Motywacja jest wystarczająco silna. Kto wie? Może, gdyby zwiększyć pule wygranych, nasi najlepsi chętniej startowaliby u siebie, niż za granicą. Ale to są już kwestie organizacyjne. Najważniejsze, że potrafimy dotrzymać kroku najlepszym również w rozgrywkach skatowej Champions League. Cztery polskie zespoły wybierają się niebawem do Niemiec na kolejne zawody. Naturalnie ja też pojadę.

No, to trzeba trenować!

- Trzeba i to pilnie. Raz w tygodniu spotykamy się na wspólnych rozgrywkach klubowych, a w domu gram sam z sobą. To taki mój patent. Dobrze się sprawdza, bo pomaga mi wychwytywać błędy popełnione w trakcie pojedynków turniejowych. Sam rozdaję karty dla trzech graczy. Układam najtrudniejsze z możliwych układy, z którymi teoretycznie mogę zetknąć się podczas pojedynku. Niestety, porządnego programu komputerowego dla skata nikt jeszcze nie stworzył. Trzeba sobie radzić samemu.

Czy skat przyciąga młodych?

- Na turniejach dla juniorów tłumów nie ma. Dwadzieścia, trzydzieści osób to góra. Karty specjalnie nie przyciągają młodzieży. Wywołują skądinąd błędne skojarzenia – karty, hazard, alkohol. To przekonanie, niestety, silnie zakorzeniło się w naszej świadomości i trudno się z nim walczy. Tymczasem skat, podobnie jak szachy, jest grą dość elitarną, wymagającą od zawodnika refleksu, bezbłędnego przeliczania punktów w pamięci, uczy podejmowania szybkich decyzji, wymaga nieprzeciętnej inteligencji. O ile niektórzy dyrektorzy szkół dopuszczają zajęcia z szachów czy brydża, jako nadobowiązkowe, to skat z trudnością się przebija. W tej sytuacji, za dwadzieścia, trzydzieści lat, zostaną nam po skacie już tylko wspomnienia.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wielkie muzyczne święto w Parku Murckowskim. Zagrają Armia i Zenek Grabowski

Już 13 czerwca 2026 r. odbędzie się XV Muszlownik Murcki Festiwal - wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz kulturalny dzielnicy.

Milionowe inwestycje w zabytkowej kopalni

Jedne z największych atrakcji turystycznych naszego regionu będą zrewitalizowane. Inwestycje czekają Zabytkową Kopalnię Guido oraz Strefę Carnall. Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu otrzymało na zaplanowane tam prace unijne dofinansowanie.

Rozruch Maszyn Industriady 2026 - 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson

To będzie artystyczna podróż między tradycją a technologią - 12 czerwca w Galerii Szyb Wilson w Katowicach odbędzie się Rozruch Maszyn Industriady 2026. W programie wyjątkowe spektakle, nowoczesne multimedia i teatr uliczny. - Wydarzenie będzie efektownym prologiem przed weekendową Industriadą, organizowaną w 48 obiektach na terenie województwa śląskiego – podkreślają w Instytucie im. Wojciecha Korfantego, który organizuje festiwal.

W kopalni będzie akcja poszukiwawcza kombajnu ścianowego

W zabrzańskiej kopalni szykuje się sensacja! Już w poniedziałek 15 czerwca w podziemiach kopalni Guido zaplanowano akcję poszukiwawczo-rekonesansową. Jej celem będzie potwierdzenie, czy pozostawiono tam element prototypowego kombajnu ścianowego KDS-1 w wyrobiskach dawnej Kopalni Doświadczalnej Węgla Kamiennego M-300.