Trwają poszukiwania 32 chińskich górników

Xiangning 07 04 2010 Xinhuanet

fot: Xinhuanet

Ratownicy w Xiangning przygotowują się do zejścia po ostatnią grupę 32 zaginionych górników, którzy pracowali na najniższych poziomach kopalni

fot: Xinhuanet

Chińscy ratownicy poszukują 32 górników uwięzionych od 28 marca w zalanej wodą kopalni w północnych Chinach. Dzień wcześniej uratowano 115 górników; we wtorek znaleziono sześć ciał.

 

- W wyniku katastrofy w kopalni Wangjialing w okręgu Xiangning sześciu górników zginęło i teraz robimy wszystko, aby odnaleźć jeszcze 32 uwięzionych - powiedział agencji Xinhua gubernator prowincji Szansi, Wang Jun.

 

Wśród uratowanych 115 górników, 26 znajduje się w "dość poważnym" stanie - podała agencja Xinhua, powołując się na źródła medyczne.

 

W ubiegłym roku w chińskich kopalniach - uważanych za najbardziej niebezpieczne na świecie - śmierć w wypadkach poniosło 2631 górników.

 

Najgorszy pod tym względem był jednak rok 2002, kiedy zginęło 6995 górników. W dalszym ciągu przyczyną większości wypadków jest lekceważenie zasad bezpieczeństwa.

 

Czytaj też:

114 górników uratowanych w Chinach

Chiny: Po tygodniu z zalanej kopalni wydobyto 9 górników, ponad 140 pozostało jeszcze pod ziemią

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.