Triathlon to bardzo wymagająca dyscyplina

fot: ARC

Jednoczesne uprawianie trzech wymagających dyscyplin daje Radosławowi Grudzińskiemu (na zdjęciu: z lewej) wiele satysfakcji

fot: ARC

Triathlon to prawdziwe wyzwanie. Zwłaszcza gdy wcześniej nie miało się bezpośredniego kontaktu z tą dyscypliną. Radosław Grudziński, inspektor ds. wykonawstwa remontów pod ziemią w gliwickiej kopalni Sośnica, postawił przed sobą zadanie nie lada.

- Będę biegał, pływał i ścigał się na rowerze - zadeklarował. Dziś startuje w zawodach, notując coraz lepsze rezultaty.

Za młodu sporo czasu spędzał na siłowni. Następnie przeniósł się nad wodę. Spacerował, biegał, a pewnego dnia nawet chwycił za wędkę. Nawet wystartował w zawodach wędkarskich i prowadził koło miłośników wędkowania. Nadszedł w końcu dzień, kiedy wszystkie te sposoby spędzania wolnego czasu postanowił zamienić na triathlon. Ktoś powiedział mu: „porywasz się, chłopie, z motyką na słońce”. On jednak twardo obstawał przy swoim planie.

Wysiłek i satysfakcja
- Pomyślałem, że warto się wziąć za prawdziwy sport, wymagający z jednej strony dużego wysiłku, a z drugiej dający dużo satysfakcji. No i tak wybrałem triathlon, dyscyplinę sportową będącą kombinacją pływania, kolarstwa i biegania – wspomina Grudziński.

Na początek, aby dobrze sprawdzić kondycję psychofizyczną, zaliczył Koronę Polskich Maratonów. W ciągu zaledwie osiemnastu miesięcy ukończył maratony w Warszawie, Dębnie, Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. Za każdym razem uzyskiwał czas w przedziale pomiędzy 3 godz. 30 min do 4 godz.

- Oczywiście nie są to jakieś superwyniki, ale też nie mam powodów do wstydu. Statystycznie podobne wyniki do moich uzyskuje ok. 15 proc. biegaczy zaliczających Koronę Polskich Maratonów. To przekonało mnie do dalszych treningów już w kierunku triathlonu - wyjaśnia.

Triathlon to bardzo wymagająca dyscyplina i stosunkowo młoda. Rzec by można, tylko dla twardzieli. Stanowi kombinację pływania, kolarstwa i biegania. Zawodnik kolejno płynie kraulem, jedzie na rowerze i biegnie. Zmienia sprzęt i strój sportowy. Pierwsze zawody rozegrano 25 września 1974 r. w San Diego. Zawodnicy rywalizowali na dystansach: 500 jardów (457,2 m) w pływaniu, 5 mil (8,047 km) jazdy rowerem i 6 mil (9,656 km) biegu. W Polsce pierwszy triathlon rozegrano 14 lipca 1984 r. w Poznaniu na dystansach 1,5 km/50 km/20 km.

– Moje początki były bardzo trudne. Szło jak po grudzie, gdyż zaczynałem właściwie od zera. Praktycznie wstałem zza biurka i byłem już po trzydziestce. Ale efekty treningów były piorunujące. Cztery lata temu byłem w stanie maksymalnie przebiec 5 km wolnym tempem, przepłynąć maksymalnie dwie długości basenu kraulem i przejechać na rowerze 30 km ze średnią prędkością około 26 km/godz. Obecnie przepływam kilometr w jednym ciągu na poziomie 17 min i 30 s, biegam na dystansie 5 km poniżej 19 min, a 10 km osiągam w czasie 42 min. Na rowerze jestem w stanie przejechać 40 km ze średnią prędkością ok. 38 km/godz. - wylicza sportowiec z Sośnicy.

„Pralka” na początek
Przed epidemią startował amatorsko w zawodach na poziomie krajowym. Dotychczas jego najcenniejszym rezultatem był czas uzyskany na zawodach triathlonowych Enea Bydgoszcz w ub.r. na dystansie 1/4 Ironman (IM) – 2 godz. 25 min.

- Będę te zawody długo pamiętał. Wysiłek był niesamowity. Na początek jak zwykle pływanie. My na to mówimy „pralka”, ponieważ na dużych zawodach startuje cała masa zawodników. Wszyscy skaczą do wody i płyną obok siebie. Można wówczas przyjąć na ciało kilka mocnych ciosów od rywali płynących tuż obok. Bez tego się nie obejdzie. Po wybiegnięciu z wody trzeba czym prędzej podbiec do strefy zmian i sprawnie zdjąć z siebie piankę, bo czas ten się wlicza do końcowej klasyfikacji. Po rywalizacji rowerowej wraca się do strefy zmian i stamtąd wybiega na trasę. I wtedy zwykle nadchodzi moment krytyczny. Wiadomo, daje o sobie znać zmęczenie - opisuje Grudziński.

Teraz jego najpoważniejszym sportowym celem jest start w zawodach na dystansie 1/2 IM, w których chciałby osiągnąć czas poniżej 4 godz. 40 min.

- Moim wielkim życiowym marzeniem jest uzyskanie kwalifikacji i zdobycie mistrzostwa świata w kategorii AGE Grouperów na dystansie 1/4 i 1/2 IM. Spróbuję. Czemu nie? - kreśli swe plany na przyszłość triathlonista z Sośnicy, a wszystkich zainteresowanych aktywnością fizyczną zachęca do podejmowania wyzwań.

- Przełamywanie własnych barier daje naprawdę wiele satysfakcji! Spróbujcie, a przekonacie się sami - zapewnia. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kto zdobędzie Złote Kolce 2026? Wielkie podsumowanie lekkoatletycznego sezonu już w piątek na Śląsku

Już w najbliższy piątek poznamy laureatów tegorocznej edycji rankingu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i Przeglądu Sportowego. Kto zdobędzie Złote Kolce, najbardziej prestiżową nagrodę w polskiej lekkiej atletyce, dowiemy się w trakcie gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026, która odbędzie się w gościnnych murach Superauto.pl Stadionu Śląskiego. 

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.