Trener Wojciech Borecki postanowił rozstać się z GKS Jastrzębie. Jego odejście z klubu związane jest z fatalną sytuacją finansową jastrzębian, jak również brakiem pomocy ze strony władz miasta.
Zespół najpewniej utrzyma się w rozgrywkach II ligi, ale nie otrzyma licencji PZPN na występy w kolejnym sezonie. Zaległości wobec ZUS, które ciągle rosną przekreślają szanse na pozytywną ocenę klubu przez władze piłkarskie. Gdyby dług został rozłożony na raty sprawa wyglądałaby w dużo lepszym świetle. Ale to nie wchodzi w rachubę. Ponadto klub ma zaległości wobec Urzędu Skarbowego i piłkarzy.
- Władze miasta Jastrzębie dostarczyły wiele dowodów na to, że nie chcą u siebie zarówno prezesa Jerzego Woźniaka, jak i klubu o nazwie GKS Jastrzębie – mówi portalowi nettg.pl rozżalony trener Borecki. - Chcą się nas pozbyć w białych rękawiczkach, jednocześnie deklarując w mediach, że leży im na sercu dobro klubu i chcą mu udzielić daleko idącej pomocy. To mydlenie oczu, bo czyny mówią zupełnie co innego. Dlatego z mojego punktu widzenia miarka się przebrała – zaznacza Borecki.
W sobotę 22 maja szkoleniowiec poprowadzi zespół po raz ostatni, w meczu z Olimpią Elbląg.
Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą
Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.