Trasa trudnego biegu, to jak kopalnia na dole, wyjątkiem bywa śnieg. Wiele najtrudniejszych biegów odbywa się wysoko w górach

fot: ARC

Paweł Grzesica, ratownik z ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit, szykuje się do kolejnych zawodów. Będzie to październikowy bieg „Łemkowyna Ultra-Trail” przez krainę Łemków

fot: ARC

Przynajmniej dwukrotnie w ciągu roku pokonuje dystans z Katowic do Gdańska i z powrotem. Biega w dzień i w nocy. Twierdzi, że praca w kopalni pomaga mu w utrzymaniu odpowiedniej kondycji. Paweł Grzesica, ratownik z lędzińskiego Ziemowita, to przysłowiowy człowiek z żelaza. Właśnie jest w drodze po Koronę Polskich Ultramaratonów.

Pawła Grzesicę czeka niełatwe zadanie. Po Koronę Polskich Ultramaratonów bieganie się od Karpat po Kołobrzeg i od Podlasia po Kotlinę Kłodzką. Trzeba mieć doprawdy końskie zdrowie, odporność na różne warunki atmosferyczne i umieć poruszą się biegiem po bardzo zróżnicowanym terenie.

Na początek – sporty walki
- Jeszcze siedem lat temu, gdyby mi ktoś powiedział, że będę biegał na długich dystansach i to jeszcze z przeszkodami, to zaśmiałbym się mu w oczy. Wówczas odnosiłem sukcesy w sportach walki. Byłem nawet mistrzem Polski w kick boxingu. Trenowałem również mieszane sztuki walki. W 2003 r., na mistrzostwach świata w tej dyscyplinie, w kategorii drużynowej, stanąłem na najwyższym podium. Musiałem jednak zrezygnować z uprawiania sportów walki. Nie pozwalała mi na to praca zmianowa. W tej sytuacji systematyczne treningi na sali gimnastycznej o wyznaczonych porach okazały się nie dla mnie. Problem jednak w tym, że nienawidzę nic nie robienia. Postanowiłem spróbować starów w biegach z przeszkodami. Ostro zabrałem się za treningi. Sam sobie narzuciłem harmonogram. Dziś nie żałuję – opowiada Paweł Grzesica.

Ratownik z ruchu Ziemowit kopalni Piast-Ziemowit upodobał się głównie biegi typu OCR, czyli Obstacle Course Racing z przeszkodami. Udział w nich polega na pokonaniu dystansu, który organizatorzy naszpikowali najróżniejszymi przeszkodami: błotnymi w postaci przeprawy przez bagna, wodnymi ze skokami do basenów lub zanurzaniem się w kontenerach z lodową wodą, wreszcie siłowymi. Zawodnicy natrafiają w trakcie biegu na multiringi, które muszą pokonać bez dotykania podłoża i wspinają się po linach. 

Harówa na trasie
Jednymi z najtrudniejszych biegów, w których startował Paweł Grzesica były Bieg Rzeźnika oraz Iron Run. Blisko osiemdziesięciokilometrowa trasa tego pierwszego wiedzie bieszczadzkim czerwonym szlakiem z Komańczy przez Cisną, góry Jasło i Fereczata, Smerek do mety w Cisnej.

Iron Run to również bieg górski, tzw. biegowa etapówka. W ciągu trzech dni zawodnicy startują w biegach górskich i ulicznych, na długim, krótkim i średnim dystansie. Za zajęte miejsca otrzymują bonifikaty czasowe. Zwycięzcą konkurencji zostaje zawodnik, który uzyska najlepszy łączny czas ze wszystkich biegów, licząc z bonifikatami czasowymi.

- Krynicka Mila, start wspólny, limit czasowy 7 min, bieg na dystansie 15 km, limit czasowy 1,40 min, bieg nocny na dystansie 7 km, start interwałowy, limit czasowy 45 min, następnie ultramaraton na dystansie 54 km z limitem czasowym 10 godz. i kolejne zmagania, w tym bieg na Jaworzynę. I ciągle tylko w górę i w dół, do znudzenia. Biegną setki osób. Zawodnicy, którzy nie zmieszczą się w limitach czasowych, odpadają z dalszej rywalizacji. W sumie do pokonania jest 163 km. Ostatni bieg ukończyło 41 uczestników, byłem wśród nich – chwali się Paweł Grzesica.

W niedługiej stosunkowo karierze biegacza nigdy nie musiał opuszczać trasy biegu prze metą.

- Cieszę się z tego, bo biegi z przeszkodami, szczególne te na długich dystansach, wieloetapowe, to istna harówa. Dużo czasu spędzam na rowerze. Ćwiczę mięśnie nóg. Pozytywny wpływ na moją kondycję ma, jak sądzę, praca w kopalni. Dobrze radze sobie ze zmianami ciśnienia w trakcie biegu Poza tym pod nogami mam najczęściej błoto, kamienie i wodę, a nocą przed oczami ciemności, które pokonuję przy pomocy latarki święcącej z czoła. Słowem, warunki jak w kopalni na dole, wyjątkiem bywa niestety śnieg. Wiele najtrudniejszych biegów odbywa się właśnie wysoko w górach, w warunkach zimowych – opowiada dalej Paweł.

I takie właśnie warunki towarzyszą uczestnikom Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego. Jego trasa liczy ok. 50 km. Przebiega przez cały grzbiet Karkonoszy – jak mówią jego organizatorzy – w najpiękniejszej, zimowej odsłonie. Zawodnicy wyruszają z Polany Jakuszyckiej, w ekstremalnych warunkach wbiegają na Szrenicę, pokonują Śnieżne Kotły i Przełęcz Karkonoską, wbiegając na szczyt Śnieżki. Stamtąd ruszają dalej w kierunku Przełęczy Okraj. Meta zawodów znajduje się na deptaku w Karpaczu. 

Przygody na trasie?
- Pewnie, że miałem. Pewnego razu biegnę sobie spokojnie, jako jeden z pierwszych. Jak zwykle to bywa, o niczym nie myślę, mając już w nogach ładnych kilkadziesiąt kilometrów. Aż tu nagle z daleka dostrzegam niedźwiedzia. Jest w bezpiecznej odległości. Gdybym stanął z nim oko w oko, to szczerze mówiąc, nie wiem, co bym zrobił. Może użyłbym gwizdka, który regulaminowo muszę z sobą mieć? Telefonowanie po pomoc chyba na nic by się zdało, podobnie jak ucieczka na drzewo – śmieje się ratownik-biegacz.

Innym razem Paweł Grzesica podczas biegu dostrzegł leżącego na trasie innego zawodnika. Okazało się, że stracił przytomność.

- Od razu zabrałem się za reanimację. W ciągu krótkiego czasu nadbiegli inni zawodnicy. Ściągnęliśmy pomoc. Najpierw pojawił się na miejscu skuter śnieżny, następnie śmigłowiec. Na mecie dowiedzieliśmy się, że jeden z biegaczy miał zawał serca. Na szczęście lekarze zdołali go uratować – wspomina.

Takie biegi, jak np. Ultramaraton Karkonoski zarezerwowane są tylko dla tych, którzy mają już doświadczenie w długotrwałych biegach górskich. Wiedzą, z czym związane jest poruszanie się zimą w górach.

- Ja biegłem już w temperaturze minus 17 st. C przy podmuchach wiatru dochodzących do 80 km. Lubię zimę, mróz i śnieg, od pewnego czasu morsuję waz z kolegami z kopalnianej stacji ratownictwa górniczego. To również element treningu przed takimi właśnie biegami – przyznaje Paweł Grzesica.

Drugie miejsce na górskim runmageddonie w Kocierzy, szóste podczas ultramaratonu w Myślenicach, to największe sukcesy biegacza z Lędzin. Teraz jego marzeniem jest zdobycie Korony Polskich Ultramaratonów i udział w jednym z najtrudniejszych ultramaratonów terenowych w Europie: „Ultra-Trail du Mont-Blanc” (UTMB). Jego uczestnicy muszą pokonać 170 km tras, a łączne przewyższenie to 10000 m. Droga maratonu wiedzie malowniczymi szlakami dookoła masywu Mont Blanc przebiegając przez trzy państwa: Szwajcarię, Francję i Włochy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.