Transport: zachodnie płace dla polskich kierowców zrujnują firmy?

1496309096 tir itd

fot: Inspekcja Transportu Drogowego

Po trzech dniach pracy w Niemczech polski kierowca nie mógłby zarobić mniej, niż 8,5 euro/h, a we Francji 10 euro na godzinę

fot: Inspekcja Transportu Drogowego

Koszty działalności polskich firm transportowych wykonujących przewozy międzynarodowe zwiększą się o prawie jedną trzecią, jeśli zostaną wprowadzone propozycje KE co do płacy minimalnej dla kierowców - ostrzega ekspert prof. Przemysław Borkowski.

Propozycjami zaprezentowanymi w środę (31 maja) przez Komisję Europejską zaniepokojeni są przedsiębiorcy z sektora transportowego nie tylko z Polski, ale też innych państw Europy Środkowo-Wschodniej. Bruksela proponuje m.in., by kierowcy wykonujący przewozy międzynarodowe po trzech dniach pobytu w kraju docelowym w skali miesiąca byli obejmowani jego przepisami o płacy minimalnej. W Niemczech to 8,5 euro za godzinę, a we Francji blisko 10 euro.

Koszty o jedną trzecią w górę
- 29 proc. prognozowanego wzrostu kosztów opiera się na przesłance, że firmy będą chciały utrzymać swoje przychody. Jeśli przyjmiemy unijne liczby dotyczące udziału kosztów płac i kosztów paliwa w ogólnych wydatkach naszych firm transportowych, to należy oczekiwać wzrostu kosztów o 29 proc. dla polskich przedsiębiorstw -powiedział PAP i Polskiemu Radiu prof. Przemysław Borkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

Zastrzegł, że mówi o małych firmach, bo w przypadku dużych wzrost będzie mniejszy, ponieważ będą one w stanie rotować kierowców, wysyłając ich do różnych krajów, by nie podlegali pod przepisy o płacy minimalnej.

Ekspert uważa, że regulacje, jakie zaproponowała Komisja Europejska, sprzyjają dużym przewoźnikom.
- Nie określiłbym tego jako próbę wyeliminowania polskiego transportu, tutaj chodzi prawdopodobnie o interesy dużych firm przewozowych, zwłaszcza z Europy Zachodniej, które są zagrożone działaniami ze strony polskich przewoźników. Chodzi też o przewoźników rumuńskich, łotewskich, litewskich, którzy opanowali rynek unijny - podkreślił.

O rodzajach dumpingu
Borkowski odrzuca argumentację o potrzebie walki z "dumpingiem socjalnym", jaka pojawia się zarówno ze strony KE, jak i państw zachodnich optujących za takimi rozwiązaniami. Zwrócił uwagę, że niższe koszty wynagrodzeń, z jakich korzystają firmy z naszej części Europy, uznawane są za właśnie za "dumping socjalny", ale w analogicznej sytuacji, jeśli przedsiębiorstwa z zachodu Europy mają przewagi wynikającego z łatwego dostępu do kapitału po niskim koszcie, to nikt nie mówi "dumpingu finansowym".

- A przecież zasada, mechanizm przewagi konkurencyjnej jest taki sam. Ja jestem generalnie za tym, żebyśmy nie mówili o dumpingu społecznym czy finansowym, tylko o zasadach konkurencji. Wszyscy mają równe szanse - jedni mają przewagi konkurencyjne w jednej dziedzinie, inni w drugiej - zaznaczył profesor.

Jego zdaniem regulacje powinny dążyć do wyeliminowania z rynku nieuczciwych przedsiębiorców, np. firm, które nie płacą pracownikom czy unikają opodatkowania, i zapewniać równe warunki konkurencji dla wszystkich.

W środę wieczorem w Brukseli po przedstawieniu przez KE pakietu propozycji odbyło się spotkanie zorganizowane przez europosłów PiS Ryszarda Czarneckiego i Kosmę Złotowskiego, w którym brała udział unijna komisarz ds. transportu Violeta Bulc oraz minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Czarnecki podkreślał, że wspólny rynek jest jednym z najważniejszych osiągnięć europejskiego integracji i każdy przypadek protekcjonizmu stanowi zagrożenie nie tylko dla poszczególnych sektorów gospodarki, ale dla przyszłości całej Unii Europejskiej.

- Transport drogowy jest bardzo specyficznym i wrażliwym elementem europejskiej gospodarki. Każdy problem lub zakłócenie na rynku przynosi negatywne konsekwencje dla innych sektorów: opóźnienia w dostawach, wzrost cen towarów i ograniczenie mobilności obywateli UE - mówił europoseł.

Negatywne nastawienie do tych propozycji deklarowali również w trakcie debaty w Parlamencie Europejskim przedstawiciele innych krajów z naszej części Europy. Jednak dwie główne frakcje Europejska Partia Ludowa oraz Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów w przyjęły rozwiązania z zadowoleniem.

Do przyjęcia przepisów jeszcze daleka droga. Najpierw swoje stanowiska muszą w tej sprawie wypracować państwa członkowskie oraz Parlament Europejski. Dopiero potem zaczną się negocjacje ostatecznego kształtu przepisów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.