Transport jest na dnie

Drogie paliwo, wyższe opłaty i obojętność władz. Transport drogowy w Polsce chyli się ku upadkowi. A rząd zbywa przedsiębiorców banałami - uważa czwartkowy \"Puls Biznesu\".

Od początku roku różne organizacje skupiające firmy transportu drogowego słały do rządu Donalda Tuska dziesiątki listów otwartych z prośbami o pomoc. I co? Niewiele. Ani pikietowanie kancelarii premiera, ani zorganizowana w połowie czerwca akcja protestacyjna pod hasłem „Ślimak” nie przyniosły żadnego skutku. Rząd spokojnie obserwował poruszające się w ślimaczym tempie ciężarówki protestujących przewoźników - czytamy w \"Pulsie Biznesu\".

— Na list otwarty do premiera w sprawie granic odpowiedział nam 17 kwietnia zastępca dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego MSWiA Andrzej Przemyski. Pismo to było dla nas zaskoczeniem, bowiem zawarty w nim opis kłopotów, jakie stwarza polskim urzędnikom mały ruch graniczny w wykonaniu obywateli ukraińskich, zupełnie nie dotyczył problemów, z jakimi borykają się kierowcy i przewoźnicy na wschodnich przejściach granicznych Polski — opowiada Anna Wrona ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

12 czerwca, czyli na drugi dzień po akcji „Ślimak”, do ZMPD dotarła odpowiedź na pismo z 30 maja, dotyczące obniżenia akcyzy doliczanej do ceny oleju napędowego. Tym razem odpowiedział podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Jacek Kapica. Napisał, że „obniżenie akcyzy na paliwa silnikowe skutkowałoby niewykonaniem dochodów budżetu państwa”, dlatego „minister finansów nie planuje w obecnym stanie podjęcia decyzji o obniżeniu podatku akcyzowego od paliw stosowanych do napędu pojazdów silnikowych”.

— Z kolei z prasy dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Finansów rozważa odstąpienie od jesieni od obowiązującego zakazu wwozu do Polski więcej niż 200 litrów paliwa w zbiorniku pojazdu. Potem potwierdził tę zapowiedź wiceminister Tadeusz Jarmuziewicz podczas spotkania z przewoźnikami 27 czerwca, kiedy na zaproszenie prezesa ZMPD był gościem Zgromadzenia Ogólnego Delegatów ZMPD w Otwocku. Na razie jednak nie powstał projekt zmiany w tej ustawie — mówi Anna Wrona.

Kłopoty przewoźników to ostatnio nie tylko polska specjalność. W niemal całej Europie transport drogowy słania się na nogach (a raczej na kołach). Powód? Oczywisty — wysokie ceny ropy. Paliwo to przecież główny składnik kosztów ponoszonych przez firmy transportowe.

— Jeżeli utrzyma się wysoki wzrost cen ropy, wpłynie to na wzrost inflacji i może również w dłuższym okresie prowadzić do bankructwa przedsiębiorstw. Organizowane ostatnio w wielu europejskich państwach strajki i protesty przewoźników mają zwrócić uwagę wszystkich uczestników łańcucha dostaw na to, że to wzrost cen paliw powoduje z kolei wzrost kosztów prowadzenia działalności przewozowej. Jeśli chcemy zahamować powyższy proces, to w najbliższej przyszłości konieczne będzie dzielenie się kosztami przez wszystkich uczestników łańcucha, łącznie z finalnymi konsumentami — mówi Janusz Górski, prezes DB Schenker w Polsce.

Dodaje, że nawet jeżeli wzrost cen ropy zostałby zahamowany, to i tak przewoźnicy nadal będą się spodziewać, że odbiorcy wezmą na siebie część kosztów.

Z kolei Adam Chazanow, prezes Geopost na południową i wschodnią Europę, podkreśla, że ostatnie podwyżki cen paliw skutecznie pomniejszają, a czasem nawet eliminują marże firm transportowych.

— Przewoźnicy robią więc wszystko, aby przenieść rosnące koszty paliw na swoich klientów. Mniejsze firmy, które mają znacznie słabszą pozycję negocjacyjną, zostaną prawdopodobnie tą sytuacją dotknięte najmocniej. Nada to z kolei dodatkowego impetu nieustającej fali konsolidacji w przemyśle transportowym i logistycznym. Wpływ cen paliw połączony z nieproporcjonalnie wysokim wskaźnikiem inflacji zarobków oraz niedoborami siły roboczej oznacza, iż atrakcyjność Europy Środkowej jako bazy produkcyjnej i logistycznej nie wzrasta w tak dużym stopniu, jak miało to miejsce w przeszłości — podkreśla Adam Chazanow.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.