Transformacja pokopalnianej rzeczywistości (GALERIA)

fot: Andrzej Bęben/ARC

Czeladź długie lata była "miastem węgla"...

fot: Andrzej Bęben/ARC

+14 Zobacz galerię

Galeria
(17 zdjęć)

Nie każda kopalnia węgla kamiennego, która skończyła wydobycie, kwalifikuje się, by wpisać ją na listę zabytków. Nader często jednak gminy, na terenie których znajdują się zamknięte zakłady górnicze, chcą w pokopalniane nieruchomości tchnąć nowego ducha. Czy warto, czy trzeba każdą cechownię, każdy szyb czy inne większe pomieszczenie po zlikwidowanej kopalni adaptować do tzw. nowych potrzeb?

Skoncentrujmy się na Zagłębiu Dąbrowskim. Dziś - przypomnijmy - działa tu jedna tylko kopalnia: Kazimierz-Juliusz, a za "nowej Polski" likwidowano zakłady górnicze: Jowisz, Grodziec, Niwka-Modrzejów, Paryż, Porąbka-Klimontów, Saturn, Sosnowiec...

Dwie pierwsze rozwala czas, poszukiwacze złomu również. Niwkę-Modrzejów staraniem miasta przystosowano do nowych zadań: tam, gdzie była dyrekcja, dziś jest oddział Politechniki Śląskiej, a na pokopalnianych gruntach wyrósł Sosnowiecki Park Naukowo-Technologiczny. Paryż zamienił się w centrum biurowe, choć przed kilku laty ówczesna władza miejska chciała jeden z szybów przerobić na muzeum, ale nikt nie wiedział, skąd wziąć kilkanaście milionów potrzebnych na adaptację. Nieruchomości i ruchomości po Porąbce nadal można kupić. W czeladzkim Saturnie starą elektrownię przerabia się za unijne pieniądze na wzór katowickiej Galerii Szyb Wilson, ongiś będącej częścią Wieczorka. O kopalni Sosnowiec przypomina szyb Anna i zlokalizowane przy nim Centrum Wspinaczkowe (TG szeroko pisała o nim), a kilkaset metrów dalej osiedle mieszkaniowe powstałe na jej gruntach...

***
Czy każdą niedziałającą już kopalnię da się, jak to się mówi uczenie, rewitalizować? Tak - powiedzieliby zapewne w Sosnowcu, bo z zagłębiowskich miast (Będzin, Czeladź, Dąbrowa Górnicza) w tej materii ma największe doświadczenie i najwięcej sukcesów na koncie. Prezydent Sosnowca Kazimierz Górski (przy władzy od 1998 r.) podkreśla, że trzeba było mieć pomysł, upór i konsekwencje.

Kiedy powstawała Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, to Sosnowiec wniósł do niej tereny po kopalni Saturn, leżące na obszarze miasta. Grunty zdegradowane tak bardzo, że, jak wspominał Górski podczas seminarium o rewitalizacji terenów poprzemysłowych, z działki jednego inwestora trzeba było wywieźć ładnych kilka pociągów różnego gruzu, odpadów itp. Miasto Sosnowiec kupiło KWK Sosnowiec za 7,5 mln zł, a potem co mogło, to sprzedało na rynku...

W Będzinie nie powstawała specstrefa. Budżet tego miasta nie może równać się z sosnowieckim. Skutek, jaki jest, każdy wie, kto widział to, co zostało z kopalni Grodziec.

***
Została nam Czeladź z kopalnią Saturn (za PRL - Czerwona Gwardia), będącą od 2004 r. w stanie likwidacji. Majątkiem po niej (i innych będących w likwidacji kopalniach), a należącym do Skarbu Państwa, zawiaduje Spółka Restrukturyzacji Kopalń (SRK). Jej prezes Marek Tokarz nie ukrywa, że nie jest łatwo, by majątek pokopalniany znalazł nowego właściciela. Zasada działania jest prosta: najlepiej sprzedać, a jak się nie da, to wydzierżawić, a jak nie ma i do tego chętnych, to wyburzyć, by teren zyskał na atrakcyjności i można było go sprzedać.

Czeladź to nie Sosnowiec i dla potencjalnego inwestora nie jawi się już tak atrakcyjnie. To raz. Dwa - generalnie rzecz biorąc, co podkreśla prezes Tokarz - ze sprzedażą mienia po kopalni jest jak z wygraną w totka. Istnieje taka szansa. Skąd problemy? Taki teren, jak większość poprzemysłowych, wymaga znacznych nakładów na zagospodarowanie (vide pociągi gruzu z posaturnowych działek w Sosnowcu). Do tego dochodzą nieuregulowane sprawy własnościowe. To tylko pozornie taki Saturn (lub inna eks-kopalnia) leży na działce w 100 proc. należącej do państwa. Nie mówiąc już o tym, że wtedy, gdy była względna koniunktura na działki poprzemysłowe, w księgach wieczystych były braki, których uzupełnianie było (i jest) czasochłonne i wcale nie takie proste, jak się wydaje.

W scenerii popadającego w ruinę Saturna Czeladź rewitalizuje jedną jego składową: elektrownię (którą dostała na własność od SRK w zamian za nieuiszczone przez kopalnię podatki). Od paru lat jest to Galeria Sztuki Współczesnej Elektrownia (wpisana w Szlak Zabytków Techniki). Za 10 mln zł unijnej dotacji i wkład własny gminy ma zostać przebudowana, zmodernizowana itp. Zwiększona zostanie powierzchnia ekspozycji z 650 do 1700 m kw., obiekt zostanie skanalizowany i będzie ogrzewany, ma powstać sala konferencyjna, będą zlikwidowane wszelkie bariery dla niepełnosprawnych, wieża elektrowni stanie się punktem widokowym itp. Nadto w sąsiedztwie (za dodatkowe unijne parę milionów) powstaną m.in. dwa parkingi (dla 81 samochodów i czterech autokarów). Ponadto przewidziano "aranżację stałej wystawy plenerowej, poświęconej historii kopalni".

Prace trwają. Czy czeladzka Elektrownia po ich zakończeniu wypracuje sobie renomę Szybu Wilson? Można powiedzieć: oczywiście! Można także wątpić i przypuszczać, że utrzymanie takiego przybytku nie będzie dla niebogatej i zadłużonej gminy takie łatwe. Ktoś spyta, po co miastu, w którym żyje 33 tys. ludzi, taka instytucja? Jak to po co? Skoro można było wziąć dotację unijną, to żal byłoby jej nie brać!

***
I w tym momencie można dojść do wniosku, że jeśli pokopalnianego terenu nie kupi prywatny inwestor, to gmina przystąpi do rewitalizacji, gdy tylko będzie miała unijne wsparcie. Bez niego Sosnowiec nie zrobiłby ze swoimi pozamykanymi kopalniami tego, co zrobił, a w Czeladzi nie tworzyliby Elektrowni na miarę unijnego wniosku. Dodajmy na koniec, iż w styczniu minister rozwoju regionalnego zapewniła, że będą unijne pieniądze na rewitalizację terenów poprzemysłowych, w tym i tych po kopalniach. Radziła jednak, by nie przerabiać ich - jak to się najczęściej dzieje/działo na Zachodzie - na centra sportowe i galerie sztuki. Ale skoro Unia na takie daje...

 

W galerii: KWK Saturn w stanie likwidacji i galeria "Elektrownia" w rozbudowie (zdjęcia: Andrzej Bęben -nettg.pl).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.