fot: Jarosław Galusek
Tomasz Zahorski, urodził się 22 listopada 1984 r. w Olsztynie. Wychowanek Pisy Barczewo, poprzez Groclin, z którym zdobył Puchar Polski i Górnika Łęczna trafił do Zabrza. Na boiskach ekstraklasy rozegrał 85 meczów i strzelił 18 goli. Dorobek w reprezentacji Polski to 13 występów i 1 bramka
fot: Jarosław Galusek
Rozmowa z Tomaszem Zahorskim, piłkarzem Górnika Zabrze, byłym reprezentantem Polski.
Po ciężkiej kontuzji kolana i operacji w Niemczech wracasz do wysokiej formy. Bramki, strzelane w ekstraklasie i Pucharze Polski, są tego namacalnym dowodem.
To była bardzo poważna kontuzja, po której nie było mi łatwo wrócić na boisko. Miałem przeszczepione naturalne więzadło z mięśnia dwugłowego, a więc nie sztuczne. Po czymś takim rehabilitacja jest dłuższa. Dla mnie był to ciężki okres, ale dałem sobie radę i jeszcze w trakcie gry Górnika w I lidze pomogłem drużynie w powrocie do ekstraklasy. Bardzo pomocne były zajęcia u trenera Adama Nawałki, który miał na uwadze moją rehabilitację. Teraz mogę się tylko cieszyć, że wracam do wysokiej dyspozycji i strzelam gole. Bardzo ważne jest to, że teraz nic mnie już nie boli.
W Wielkich Derbach Śląska gola jednak nie zdobyłeś, odwiecznego rywala z Chorzowa pognębił natomiast Mariusz Magiera. Dla was najważniejsze jest jednak to, że teraz to Górnik jest królem Śląska…
Takie mecze jak ten z Ruchem elektryzują kibiców i mówi się o nich także w Europie. Możemy teraz chodzić po Śląsku z wysoko podniesionymi głowami i cieszyć się ze zwycięstwa. Na pewno duma nas rozpierała po derbach, ale nie popadajmy w hurraoptymizm. Przed nami długi i ciężki sezon, zaś najbliższe mecze pokażą nasze prawdziwe możliwości i miejsce w tabeli. Mamy ustabilizowaną drużynę, która się rozwija i jest w stanie grać o coś więcej niż utrzymanie się. Chcemy wygrywać w każdym meczu, nawet wówczas, gdy naszym rywalem będzie Legia, Lech albo Wisła. Po wygranej z Ruchem przyszło zwycięstwo w Krakowie. Strzeliłem Cracovii bramkę, więc radość jest podwójna.
Co możesz obiecać waszym wiernym kibicom, którzy są w ścisłej czołówce krajowej, jeśli chodzi o frekwencję na meczach?
Konkretnego miejsca to nikt nie może obiecać, więc i ja tego nie zrobię. Ale my naprawdę ciężko pracujemy na treningach i ta praca musi zaowocować dobrymi wynikami. Uważam, że wola walki i ambicja przełożą się na ligowe punkty. Chcemy, by kibice Górnika byli z nas dumni. Oni na to zasługują.
Z pewnością Tomasz Zahorski cały czas myśli o powrocie do reprezentacji Polski. Byłeś jednym z odkryć Leo Beenhakkera, ale obecny trener kadry Franciszek Smuda jeszcze w tym sezonie nie oglądał cię na żywo w akcji.
Ale miał możliwość obejrzenia mojej gry w telewizji. Liczę, że w końcu pojawi się na meczu z udziałem Górnika i może przekonam go do siebie. Ja spokojnie robię swoje, staram się grać jak najlepiej, a reszta należy już do selekcjonera. Zagrałem na Euro 2008 i byłoby wspaniale, gdybym zagrał na kolejnych mistrzostwach, już na polskich boiskach. Chciałbym wrócić do reprezentacji, to moje wielkie marzenie i cel sportowy.
W rodzimej ekstraklasie najpierw zagrałeś w Górniku Łęczna, a teraz występujesz w Górniku z Zabrza. To przypadek?
Pochodzę z Olsztyna, więc trudno mówić o górniczych tradycjach. Ale bardzo mile wspominam pobyt w Łęcznej. Odbudowałem się tam pod względem sportowym i przeszedłem do Zabrza. Na Śląsku czuję się znakomicie i wszystko idzie w dobrym kierunku.