Tomasz Konik: Nikt górnictwa nie faworyzuje

Konik tomasz deloitte m ARC

fot: ARC

Tomasz Konik został wiceprezesem zarządu spółki Deloitte

fot: ARC

Tomasz Konik, dyrektor Deloitte:


Nie jest tak, że górnictwo panoszy się kosztem samorządów. Takie stawianie sprawy jedynie zamazuje problem, podsyca antagonizmy na linii samorządy – spółki węglowe oraz niesprawiedliwie uderza w sektor węglowy.


Problem dotyczący nowego prawa geologicznego i górniczego – za sprawą felietonu Kazimierza Kutza opublikowanego 7 maja w katowickim wydaniu „Gazety Wyborczej” – po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi. Górę wzięły emocje, a fakty stanowiły dla nich jedynie tło. Wygląda na to, że nadal najwięcej ekscytacji wzbudza „regulacja podatkowa”.

Zgodnie z propozycją rządową nowe przepisy mają jednoznacznie określić, że z zakresu opodatkowania podatkiem od nieruchomości wyłączone są wyrobiska górnicze oraz urządzenia i instalacje techniczne znajdujące się w tych wyrobiskach. Postanowiłem zabrać głos w tej sprawie, by raz jeszcze przedstawić kilka podstawowych faktów. Liczę na to, że przyczyni się to do lepszego zrozumienia prowadzonego sporu i pozwoli na prowadzenie merytorycznej dyskusji w przyszłości.

Temat podatkowego sporu między samorządami a górnictwem został już jednoznacznie rozstrzygnięty przez Sąd Najwyższy w 2002 r. Zgodnie z uchwałą składu siedmiu sędziów SN z 12 marca 2002 r., sygn. III ZP 34/2001, wyrobiska górnicze nie podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości. Kwestia sporna została więc jednoznacznie rozstrzygnięta przez niezależną i suwerenną instytucję na korzyść górnictwa.

Niejako w wyniku uchwały SN ustawodawca znowelizował odpowiednie przepisy, które wreszcie miały sporną problematykę uporządkować. Niestety, tak się nie stało, a nowe przepisy dopuściły do bardzo różnej ich interpretacji.

Należy tu jednak podkreślić, że intencja ustawodawcy w 2003 r. była precyzyjna: samorządy nie powinny otrzymywać dodatkowych dochodów podatkowych z tytułu opodatkowania wyrobisk górniczych. Taką właśnie konkluzję wprost potwierdza analiza oceny skutków budżetowych ustawy z 2003 r.

Faktem jest jednak, że sądy administracyjne zaczęły wydawać negatywne wyroki dla górnictwa na podstawie przepisów z 2003 r. Na szczęście 1 czerwca 2009 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach stwierdził, że analizowane przepisy są niejasne, nieczytelne i nie można na ich podstawie rozstrzygać o obowiązku podatkowym.

WSA skierował więc zapytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego w zakresie zbadania, czy analizowane przepisy są zgodne z ustawą zasadniczą. Obecnie oczekujemy na zajęcie się przez TK przedmiotowym zagadnieniem. Właśnie to rozstrzygnięcie będzie kluczowe dla rozstrzygnięcia sporu między górnictwem a samorządami.

Na „regulację podatkową”, którą przewiduje nowelizacja ustawy PGG, należy patrzeć tylko i wyłącznie w kontekście faktów tu przedstawionych: rządowa propozycja ustawy PGG nie jest wprowadzeniem nowego mechanizmu. Zapis podatkowy ma de facto uporządkować, doprecyzować istniejący stan prawny tak, żeby był on wreszcie zgodny z intencją ustawodawcy z 2003 r. Należy pamiętać, że nie mamy do czynienia z żadnym nowym mechanizmem, który jednym daje, a drugim odbiera. Poza tym, ta problematyka nakazuje raczej wnikliwą ocenę z zachowaniem odpowiedniego dystansu, a nie nacechowane emocjami ferowanie wyroków, uwzględniających tylko jeden punkt widzenia.

 

Deloitte - międzynarodowa sieć spółek handlowych świadczących profesjonalne usługi doradcze i audytorskie. Deloitte należy do tzw. wielkiej czwórki obok PricewaterhouseCoopers, Ernst & Young i KPMG.


Czytaj też:
Piotr Dziewit: Polemika z Kutzem - Poseł idzie na wojnę totalną
Unia ponagla, a Polska potrzebuje tej ustawy
Adam Maksymowicz: Gminy kontra kopalnie
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.